header1.jpgheader2.jpgheader3.jpgheader4.jpgheader5.jpgheader6.jpg

logo

Twórczość literacka

Przemyślenia

Ocena użytkowników:  / 7
SłabyŚwietny 

Przemyślenia

Planeta ziemia na której przyszło nam żyć jest nadal wspaniała i niepowtarzalna.

Ale dlaczego ludzie na niej czuja się tak nieszczęśliwi, dlaczego tyle na niej barbarzyństwa, wojen, konfliktów, dlaczego człowiek człowiekowi wilkiem.

Pędzimy gdzieś szukając szczęścia zwłaszcza w ostatnich czasach zafascynowani techniką i wynalazkami brak nam chwili  wytchnienia,zapominamy że jesteśmy dziećmi matki natury. Tak daleko od niej odeszliśmy że już na nią nie zwracamy uwagi zwłaszcza w dużych miast mrowiskach. Stając się z "homo sapiens - homo citus - homo electronicus - homo technologicus". Technika którą tworzyliśmy z myślą pomocy w wykonywaniu uciążliwej jednostajnej ogłupiającej i nudnej pracy np w fabrykach czy rolnictwie która miała nam ułatwić życie. Pomału staje się nośnikiem stresu i biczem który goni nas coraz szybciej do przodu z marszu zmieniła nasze życie w galop. Gonimy za ułudnym szczęściem w śród maszyn i gadżetów pozornie nam ułatwiającym życie myśląc że nad nimi panujemy,ale coraz częściej stając się niewolnikami tego co nas otacza. Oglądając TV czy słuchając radia zwłaszcza tu w USA dowiadujemy się ciągle o nowych  konfliktach, mordach itp.Teraz to samo dzieje się w PL.

Te problemy i konflikty i inne negatywne wiadomości wcale nas nie uspakajają nie wyciszają po dniu pełnym stresów które to rozpędzone życie niesie. Mamy niby dobry samochód co ma nam pomóc szybciej się przemieścić ale "trafic" korki, parkingi ile to już stresu na dzień dobry

Praca co powinna dawać zadowolenie i spełnienie,coraz częściej czujemy się zagrożeni - bo ktoś lepiej opanował jakiś program komputerowy bo lepiej sobie z tym pudłem radzi bo lepiej i szybciej umie zaprogramować nowoczesna obrabiarkę, zdobyć nowego klienta, lepiej wykazać się przed bossem, szybciej robić karierę. Przez to coraz mniej pewni jesteśmy jutra czy się utrzymamy na fali tej gonitwy czy możemy ciągle być konkurencyjni w stosunku do młodszych lepiej może przygotowanych zawodowo bardziej wytrzymałych psychicznie i fizycznie.

Czy to co uczyliśmy się dawniej a nawet tak niedawno co dziś wprawdzie wystarcza ale co jutro?

Pędzimy tak życie mija jesteśmy coraz bardziej zmęczeni znużeni i zestresowani nie mamy czasu na nic brak nam wypoczynku często żeby nie podpaść robimy nadgodziny aby załatać jakąś dziurę w budżecie i urlop poświęcamy na dodatkowy pieniądz.

Brak wypoczynku i komfortu psychicznego obcowanie z przyrodą rozmowy z ludźmi zamieniamy na Ogłupiające media i pogoń za dobrami materialnymi aby się pokazać "życie na pokaz" czemu ja mam być gorszy od sąsiada większy dom lepszy samochód itp.

Sami popędzamy się do coraz większego wysiłku i gdy osiągamy nasz "upragniony cel" to nagle wyrasta następny a z tego co już osiągnęliśmy to nawet nie mamy czasu się nacieszyć.

Czy to nie smutne powiedział bym nawet przerażające zwłaszcza w dużym mieście gdzie sytuacji stresogennych jest na każdym kroku coraz więcej. A odpoczynku coraz mniej.

Bo jak przychodzi weekend to najlepiej wybrać się na shaping bo to najmodniejszy odpoczynek. Dawniej człowiek choć nie mógł poruszać się tak szybko i mass-media nie były tak rozpowszechnione za to miał blisko przyrodę której czuł się częścią wstające słońce zamiast coraz bardziej wyszukanego budzika lub kogut, ptaki ze swoim śpiewem zamiast bum-bum muzyki, kwiaty drzewa strumyki i dróżki polne wśród łanów zbóż zamiast betonów i asfaltów.

To dawało radość o poranku i ukojenie o zachodzie dziś na to brak nam czasu i ochoty.

Dawniej Matka natura wyznaczała nam rytm życia wiosną i latem kiedy dzień bywał dłuższy to byliśmy bardziej aktywni za to jesienią i zimą było więcej czasu na prace przy domu na odpoczynek rozmowy i spotkania w długie wieczory. Ten rytm jakby coraz bardziej zanikał.

Myślę że dawniejsi ludzie ale i dzisiejsi Indianie oraz ludzie zżyci z naturą są szczęśliwsi pomimo według nas bardziej biednego a nawet cięższego pozbawionego naszych wygód (samochody TV i inne Gadżety bez których nam trudno egzystować).

Popatrzmy na Indian z Arizony wielu mówi że żyją biednie bo to widać z drogi, sporo w tym racji ale z mych obserwacji są bardziej szczęśliwi niż ludzie z wielkich molochów choćby dlatego że żyją bliżej natury i w zgodzie z jej rytmami i prawami.

Przeciętny mieszkaniec rezerwatu za bardzo nie wgłębia się w wiedzę za to polega całkowicie na swych przywódcach duchowych zwanych przez nas Szamanami a przez nich Medicine Man.

Ale przed tym, kto szuka drogi do wiedzy i poznania droga choć długa żmudna wymagająca wiele wyrzeczeń i usiana wieloma niebezpieczeństwami stoi otworem.

Zaczyna się od wstępnej nauki potem odosobnienia i poprzez 3 stopnie kandydackie gdzie poznaje kosmologie, prawa natury i zarysy wędrówki naszych dusz poprzez 3 państwo natury.

Po pomyślnym przejściu odpowiednich prób dla każdego etapu i stopnia przechodzi inicjacje i staje się uczniem a tu ma 7 stopni do pokonania gdzie stopniowo rozwija swe zmysły fizyczne jak i duchowe poznaje prawa przyrody niedostępne dla innych jego wola staje się mu posłuszna zdolność koncentracji stopniowo się wyostrza potrafi ujarzmić swój rozum czyli 7 zmysł on staje się jego sługą a nie jak dotychczas panem , poznaje swoje miejsce na ziemi i we wszechświecie stopniowo jego wzrok duchowy wyostrza się na tyle że dostrzega to co dotychczas było przed nim zakryte co mógł wyczuwać tylko w czasie niektórych ceremonii na przykład aurę otaczającą wszystko co żyje, czy świat duchowy nas otaczający.

W miarę rozwoju duchowego i stopniowego zbliżania się do "wzniesienia lub góry" wiedzy widzi sens i cel naszej wędrówki duszy która schodząc na ziemie jakby w niewolę ubiera to materialne ciało z jej 7 ograniczonymi zmysłami, stopniowo w miarę dorastania i poprzez środowisko oraz wychowanie tak w domu jak i szkole traci kontakt z 7 odpowiednikami duchowych zmysłów.

Potem trzeba wiele czasu i wysiłku aby ten kontakt stopniowo odzyskiwać.

No ale nie o tym chciałem na razie pisać, bo co mnie uderzyło to podobieństwo podejścia Indian z obu półkul czyli obu Ameryk. Po paru wizytach w Południowej Ameryce a głównie w Peru i Amazonii to zbieżność poglądów i sposobu na życie oraz podejście do spraw duchowych choć dzielących ich olbrzymiej przestrzeni i języka oraz innej przyrody.

Tamtejsi Curanderos odpowiednicy Medicine Man ale nie tych najwyższych czyli tylko uzdrawiających działają bardzo podobnie - ich głównym celem jest przy pomocy ziół i naturalnego pożywienia najpierw oczyścić nasz organizm głównie z chemikalii i innych trucizn-toksyn. A potem poprzez odizolowanie od szumu informacyjnego (mass-media) pobudzenie wszystkich naszych zmysłów do właściwego działania abyśmy przy wyborze pożywienie kierowali się rzeczywistymi potrzebami naszego ciała a nie tylko zaprogramowanym wzrokiem słuchem czy rozumem.

Aby brały w tym udział powonienie, smak, dotyk czy pogardzana przez nas intuicja (6 zmysł u Indian). Aby zachcianki rozumu nie brały góry nad rzeczywistymi potrzebami.

Po ustawieniu z grubsza hierarchii potrzeb i zmysłów, zaczyna się właściwe uzdrawianie polegające na pobudzeniu witalnych sił drzemiących w każdym z nas czyli samouzdrawiających.

Tu tylko niewielka różnica np Hopi czy Navajo kładą większy nacisk na stronę duchowa i energetyczne działanie poprzez najprzeróżniejsze ceremonie na pobudzenie tych sił tu wiara uzdrawianego ma decydujący wpływ na efekt a w Amazonii jest mocno wspomagana poprzez naturę (oderwanie się od naszego środowiska, inne jedzenie, woda, powietrze, klimat no i zioła).

Dlatego uważam że ta metoda jest bardziej skuteczna dla nas bo bardziej namacalna i wymagająca mniej zaangażowania duchowego a przede wszystkim mniej Wiary a z tym ostatnim u nas coraz słabiej zwłaszcza w tym zagonionym świecie wielkich miast i zdobyczy cywilizacyjnych, gdyż dzisiaj Nauka i wielu lekarzy myśli że ich podopieczni pacjenci w których dostrzegają coraz częściej jednostkę chorobową czy zasobność konta lub dobre ubezpieczenie.

Uważa ze ich metody są jedynie skuteczne zwłaszcza leki aleopatyczne (pigułki, zastrzyki), że dzięki tylko nim oraz tak modnym operacjom czy transplantacjom oraz sztucznym częściom zamiennym pacjent zdrowieje ale niewielu z nich chce pamiętać o tych możliwościach i siłach samoobronnych organizmu które na różny sposób można pobudzić.

Gdyż większość pigułek działa jak bat na wycieńczonego konia zmuszając go do wydobycia resztek sił aby pociągnąć wóz ale nie dając mu wystarczająco jedzenia tylko pasąc go sieczką (a nas uzdatnianym na różne sposoby pożywieniem).

Te siły można nieraz pobudzić nawet przyjemną rozmową czy masażem,bioenergią, odpoczynkiem na łonie natury zmianą otoczenia czasem przesunięciem łóżka (żyła wodna lub skrzyżowanie siatki) Reflksologją, ustawieniem kręgów, ziołami, gorącą modlitwą połączoną z silna wiarą itp.

Indianie twierdzą że 100% chorób najpierw rodzi się w naszej duszy i tam dojrzewa nim przejdzie do naszej psychiki i znów dojrzewa zanim ujawni się w ciele fizycznym.

Dlatego nim zachorujemy to jest bardzo długi proces dostajemy wiele ostrzeżeń najpierw od naszej duszy-ale kto dziś w tym pośpiechu ma czas na medytacje, wyciszenie, kontemplacje kto analizuje swoje sny lub wsłuchuje się w głos wewnętrzny porostu brak nam na to czasu no i spokojnego miejsca.

Dlatego te ostrzeżenia wędrują do psychiki - Tą co prawda trudniej zagłuszyć czy wręcz zignorować ale od czego leki psychotropowe i inne coraz lepiej sobie z tym "problemem" radzą bo co nam będzie jakieś tam sumienie czy jedna część mózgu dyktowała co mamy robić jak dziś się liczy utrzymać na fali być lepszym niż inni przecież mam dobrą insiurę zarabiam coraz lepiej cóż że jem w pośpiechu w fest foodzie byle co byle taniej że jedzenie kupuję na Sale bo taniej bo najłatwiej oszczędzać na własnym żołądku bo reklama dziś w M-donald lub Burger King Hamburger tylko za 99centów itp. Najważniejsze aby starczyło na raty za nowszy samochód bo trzeba było go kupić - jak bym wyglądał wobec kolegów czy klientów.

Nie mówiąc o nowszym domu w lepszej dzielnicy i w związku z tym wyższymi spłatami i takimi podobnymi często niepotrzebnie wygórowanymi zachciankami gonimy siebie rodzinę oszczędzając na jedzeniu bo tego inni nie widzą na wypoczynku częstym bo trzeba zarobić na wyjazd bardziej luksusowy aby się innym pokazać na co mnie stać i tak żyjemy coraz bardziej na pokaz a coraz mniej dla siebie i rodziny.

Nasza dusza jest cierpliwa na wiele pozwala licząc że się opamiętamy w końcu że osiągniemy pewien pułap i zwolnimy tempa ale gdzie tam wymagania rosną apetyt na gadżety rośnie w miarę jedzenia-posiadania.I pomału z posiadaczy przedmiotów -rzeczy stajemy się ich niewolnikami.Mając mały 1 dom jakoś sobie radziliśmy teraz mamy jeszcze drugi wypoczynkowy lub zarobkowy co niby sam się spłaca zapominając ile zdrowia pracy i nerwów on nas kosztuje. Mieliśmy 1 auto ale teraz trzeba więcej bo rekreacyjne też warto mieć bo inni mają to nic ze korzystamy z niego może raz w roku a utrzymanie i spłaty kosztują ale stoi dumnie na jardzie. Przydała by też się i łódka jak najlepsza no bo to dopiero wypoczynek na własnym sprzęcie i znów wyrzeczenia na zakup i utrzymanie a na początku owszem nas cieszy korzystamy w miarę wolnego czasu choć tego nie za wiele ostatnio nawet brakuje a potem coraz mniej i następna ozdoba na wjeździe do garażu przykryta ładnie plandeką a czasami samochód parkujemy na ulicy bo garaż pełny gadżetów, które kupiliśmy kosztem mniejszych lub większych wyrzeczeń i teraz żal się pozbyć bo wartość ich spadła a nas z nimi wiążą nici wspomnień, ile wysiłku ile radości nam sprawiło ich zdobycie itp. I tak są to czasem Stary TV ale jeszcze dobry, pierwszy komputer razem z programami i książkami jakaś pralka, lodówka zabawki z których dzieci wyrosły, część mebli jeszcze dobrych ale na razie nieprzydatnych nie mówiąc o odzieży i butach a na samochód pomału brak miejsca.

Czasem udaje nam się zorganizować Garage Sale i z radością za centy pozbywamy się naszych skarbów robiąc miejsce na nowe, bardziej operatywni to nawet jadą na Fla Market.

Po takiej sprzedaży odczuwamy ulgę bo te nasze rzeczy zmieniły właściciela czyli dalej żyją nie "uśmierciliśmy" ich wyrzucając do śmieci a przy okazji odzyskaliśmy jakąś znikomą cząstkę włożonego kapitału i jest nam lżej na duszy .

Dla niektórych to jest lekcja otrzeźwiająca jak sobie pomyślą ile w zdobycie tego włożyli i jak trudno było się w miarę godziwie tego pozbyć.

Ale ilu ma czas o tym pomyśleć pędzi dalej ilu sobie obiecuje że jak sprzeda ten dom co mu się nie udał bo przepłacił bo włożył fortunę w jego remont bo oszczędzał na ekspertyzie przy kupnie i go nabrali i gdy w końcu znajdzie podobnego frajera co to kupi to szybko zapomina o swych przyrzeczeniach -że nigdy więcej itp i nagle okazja bo ma trochę forsy starcza na down pajment nawet na 2 domy bo wmawia sobie i innym jaki to dobry interes teraz zrobił drugi będzie dla lokatorów i sam ofinansujący bo oni spłacą i jeszcze zostanie tylko najpierw trzeba maleńki a często większy remoncik potem znaleźć tylko dobrych renciarzy byle bez dzieci no i nie czarnych czy meksyków bo to hołota i zniszczy jak już przez to przebrniemy to zaczną się mniejsze lub większe kłopoty z eksploatacją wyłażą pomału usterki itp a no i czasem problem z zebraniem na czas pieniędzy za wynajem a bank nie czeka ze spłatą no i to co miało być łatwym dochodem wiąże nas coraz bardziej pochłania resztę wolnego czasu - ale wśród znajomych błyszczymy jako zaradni i właściciele 2 domów. Przed nimi ale i przed sobą nie chcemy przyznać się ile to nas zdrowia i nerwów a czasem i forsy kosztuje. I tak czasem brniemy coraz dalej aż dusza da nam cosik na opamiętanie wtedy złorzeczymy okrutny los zapominając że sami go tak długo prowokowaliśmy, organizm niewłaściwie latami odżywiany,te zarwane noce pośpiech 2 prace lub owertime, wieczny pośpiech, nerwy, kłótnie, brak wypoczynku regenerującego siły we właściwym czasie teraz nagle dało o sobie znać i jesteśmy źli a zarazem zdziwieni dlaczego akurat mnie to musiało spotkać.

Każdy z nas do tego mógłby dopisać lub dopowiedzieć o wiele więcej z własnego życia lub znajomych ale to jest tylko powierzchowna sygnalizacja to co dzieje się wokół nas- ku rozwadze puki nie zbyt późno,kiedy wiele jeszcze łatwo odrobić lub skorygować .

Bo w tym co nazywamy człowiekiem to najważniejsze są harmonia i balans .

Pomiędzy duszą duchem i ciałem oraz otoczeniem czyli środowiskiem w którym czasowo przebywamy.Tak samo trzeba często balansować potrzeby i możliwości bo co prawda organizm nasz może nawet dość długo funkcjonować na wysokich obrotach i sporo ponad nasze możliwości ale nie warto tego nadużywać w nieskończoność bo się prędzej czy później zbuntuje a to zależy w dużym stopniu od naszych rezerw witalnych no i od celu tego naszego wysiłku.

Bo jeśli cel będzie słuszny np przetrwanie w ekstremalnych warunkach tak jak zagrożenie życia ,wojna przeżyć łagier czy ciężkie więzienie zwłaszcza gdy czujemy się niesłusznie tak surowo osądzeni to organizm długo potrafi wytrzymać.Ale gdy go oszukujemy jak opisane wyżej to dość szybko się zbuntuje.

Inny przykład jedziemy samochodem czy trockiem jesteśmy zmęczeni czas nas goni padamy z nóg prawie zasypiamy otwieranie okna głośna muzyka już nic nie daje mówimy sobie aby do trock stopu lub do rest area tam odpoczniemy. Dojeżdżamy w końcu resztką sił prawie zygzakiem no i tu idziemy się umyć lub coś przekąsić i niby odzyskaliśmy siły no a do celu już tylko 2-3 godziny. No to skoro nam się udało tu dojechać to może i do końca się dowleczemy i to oszukujemy sami siebie bo obiecaliśmy sobie odpoczynek a nie namiastkę.

I często to się zdarza że nie docieramy do celu lądując w rowie lub po prostu nagle zasypiając z różnymi skutkami.

Tak często bywa gdy nadwyrężamy niepotrzebnie żelazną rezerwę swego organizmu gdy pozwalamy aby o tym tylko nasz mózg decydował poddając nam to w formie zachcianki lub Wyimaginowanego celu mówiąc że musimy tłumacząc że tak trzeba bo coś się zawali itp.

Dlatego Ludzie „prymitywni do których zaliczamy Indian i innych…..” nie mają w swym słowniku słowa muszę są odpowiedniki jak np mogę, chcę czy nawet powinienem.

Uważają że ten wyraz „muszę” ma wyjątkowo negatywną wibrację i pozostawia nam niewielki wybór bo pozostaje jedynie sprzeciw a po co stwarzać takowe sytuacje kiedy są inne rozwiązania mniej drastyczne, zwłaszcza że lubimy nadużywać tego zwrotu często bezwiednie wypowiadając wobec siebie I innych programując negatywnie siebie lub innych.

Dlatego będzie nam o wiele łatwiej gdy ograniczymy to słówko najpierw do niezbędnego minimum aż stopniowo eliminując go z naszego słownictwa – a zobaczymy że będzie nam łatwiej w życiu.

Jak jest powiedziane że każda droga choćby najdłuższa zaczyna się od choćby najmniejszego pierwszego kroku , i jak mawiał kiedyś mój profesor w Technikum Leśnym w Rzepinie „Chcesz to już połowę zrobiłeś” tylko trzeba naprawdę bardzo chcieć i umieć odróżnić zachcianki od ważnych celów czy potrzeb.

A z tym na początku nie bywa łatwo, gdyż każdy cel najpierw rodzi się w naszej duszy potem przechodzi do umysłu „nie mylić z rozumem-mózgiem: gdyż umysł jest niematerialny i bliżej duszy i jest jakby nadrzędnym nad rozumem materialnym związanym z mózgiem.

Informacje z umysłu do mózgu przechodzą poprzez wiele filtrów i nie zawsze trafiają bezpośrednio do świadomości często wędrują od razu do szufladek nieprawdziwe, nieprawdopodobne, mało realne, fantastyczne, niemożliwe czasem mało prawdopodobne lub prawdopodobne I dopiero gdy trafią do szufladki możliwe wtedy świadomy rozum je weryfikuje i dalej szufladkuje na wątpliwe mało lub więcej przydatne, ważne lub mniej istotne lub nie I wiele innych szufladek.

Związane jest to z pamięcią bieżącą czyli krótkotrwałą w komputerze zwana CAHE od nasz samych zależy czy powiększymy sobie tą pamięć poprzez ćwiczenia i treningi.

Indianie uważają ze nie należy obciążać w nadmiarze pamięci i tu odwołam się znów do pudła czyli komputera.

Można mieć najlepsze pudło z szybkim procesorem maksymalną ilością pamięci cahe i ram

I nawet wieloma dyskami twardymi o dużej pojemności posiadać szybki CD-ROM a nawet DVD

Mieć wiele programów i encyklopedii na dyskach ale ciągle nowe informacje będą dla nasz kosztowne i opóźnione ze względu na czas wyprodukowania nowego dysku i jego dystrybucje itp. Ale gdy będziemy mieć modem i nawet biuletyn bord a już Internet może dostarczyć wiele tych informacji na bieżąco przy skromniejszym sprzęcie i taniej choć zależnie od połączenie dość wolno. Ale załóżmy że jesteśmy w tak szczęśliwym położeniu że mamy dostęp do satelity lub nawet twardego łącza I szybkość oraz możliwości rosną już na zdjęcie nie czekamy wiele minut a nawet całe fragmenty filmów w postaci klipsów idą w czasie rzeczywistym wtedy nasze możliwości dostępu są o wiele większe.

Tak samo jest z naszym mózgiem można go przeładowywać informacjami I nawet przeciążać

A można pamiętać tylko gdzie tę informację znaleźć lub jak się do niej dostać tak jak z internetem, tym modemem jest nasz umysł przez niego na początku możemy wchodzić co prawda wąskim kanałem o małej przepustowości do komputera planety „kroniki Akaszy lub jak kto woli klisze astralne planety”

Stale wiele tych info dostajemy w czasie snu ale je ignorujemy a jeśli nie to nie mamy z początku nad nimi kontroli, ale gdy pracujemy nad tym to tak jak w internecie stopniowo zdobywamy coraz więcej wprawy nasz bookmark się powiększa zaczynamy go katalogować i wyszukiwać coraz to nowe połączenia czy to znajdując sami czy ktoś nam podeśle jakiś adres.

Tak samo I tu możemy tworzyć nowe połączenia pomiędzy rozumem a umysłem stopniowo poszerzając ten kanał przez który przechodzą informacje w postaci myśli bo tak na prawdę to mózg ich nie tworzy one docierają poprzez kanał z umysłu ale często i on jest tylko ich przekaźnikiem mózg za to je akceptuje lub nie porównując z istniejącym już magazynem a potem szufladkuje i obrabia zależnie od potrzeb.

Gdy nauczymy się dobrze korzystać z możliwości tego kanału to będziemy tych informacji uzyskiwać coraz więcej choć na początku trudno będzie je kontrolować ich przepływ I możemy szybko pozatykać nasze szufladki stąd mądra wola stwórcy ograniczyła nam ten dostęp.

Gdy nauczymy się właściwie segregować informacje a właściwie zapamiętywać tylko adresy tak jak w networku to nie zaśmiecimy naszego mózgu. Dlatego tutaj wskazany jest umiar i selekcja tego co otrzymujemy i ciągła praca nad rozwojem właściwych połączeń i wyszukiwaniem właściwych adresów informacji. Bo tak jak w Internecie tak tym bardziej tutaj jest wiele śmiecia fałszu itp. Zwłaszcza tutaj siły zła, destrukcyjne starają się nam podesłać wiele błędnych informacji lub zakłócić odbiór czy przekaz dlatego należy być czujnym I ciągle weryfikować źródło I pochodzenie oraz treść informacji.

Bo ten świat dla nas niewidzialny czy my chcemy czy też nie on naprawdę istnieje i potrafi płatać najprzeróżniejsze figle.

Jest powiedziane że najlepszym dowcipem Szatana jest wmawianie ludziom że go tak na prawdę nie ma że on nie istnieje lub że skoro już jest to tak naprawdę niegroźny bo go malują z ogonem rogami i kopytkami itp, a tak naprawdę to jest “inteligentny czynnik zła” czyli mający wpływ bezpośrednio na nas rozum a z nim związaną inteligencję.

To jest trudne do zaakceptowania wiem bo wiele lat upłynęło nim to pojąłem.

Dziki Mietek e-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.  


Komentarze  

0 #4 Gerard 2012-02-25 15:41
Halo,
dzis na Kaszubach spotkalem sie z Panskim kolega J.K. z Arizony !
Opowiadan nie bylo konca i smiechu co
niemiara. Wybiera sie na dniach do Quito..
Pozdrowienia
G.B.
Cytować
0 #3 Gabi z Berlina 2007-06-19 14:58
Bardzo interesujaca strona gratuluje. Wspaniale informacje ..przemyskenia itp.
Bede czesciej odwiedzac
Pozdrawiam
Cytować
0 #2 Andy 2006-09-01 23:14
Widac ze dawno pisane.Wajnie dzis pan gadke wstawil u Miry nie przepadam za nia ale raja slucham.Tak trzymac prosze ,Ciekawe artykoly ale nie wszedzie mozna dodac komentaz
Pozdro Andy poludnie Ch.
Cytować
0 #1 jan 2006-09-01 23:08
Przydalo by sie uaktualnic choc wiele z tego jst ciagle aktualne.Fajnie Pan mowil dzis na radiu u Miry no i potym trudno sie bylo dodzwonic szkoda ze tak krotko ,Szkoda ze potem mial Pan malo czsu dla mnie .Ale inni tez czekali.Postara m sie zadzwonic po niedzieli.Prosz e dodac troche foto,No i komentaz do Ayahuascy z Szacunkiem Jan z Chicago
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież