Indianie - Am. Północna
INDIAŃSKI NOWY ROK
- Szczegóły
- Utworzono: niedziela, 27, sierpień 2006 16:51
INDIAŃSKI NOWY ROK
Niedawno byłem z kolegą z Polski w rezerwacie u Navajo i Hopi. Wizytując u Hopi trafiliśmy akurat na ceremonie powitania Nowego Roku. To się odbywa zawsze w marcu gdy jest pełnia księżyca. Impreza zaczęła się w czwartek wieczorem pożegnaniem starego roku i będzie trwać do wtorku rana. W tym roku ma to szczególne znaczenie, ze względu na 2 komety na niebie i położenie Marsa najbliżej ziemi i zaćmienie Księżyca. Według Indian, to wróży duże zmiany, zmiany nie tylko w przyrodzie ale i w psychice ludzkiej, bo krótkowzroczność ludzka w najbliższym czasie zacznie zbierać żniwa. Żadna epoka, ani wszystkie generacje w tym cyklu, nie zrobiły tyle szkód dla matki natury, co ostatnie dwie generacje.
Mówili że, my tak żyjemy i tak eksploatujemy ziemię, jak by po nas juz nic nie miało zostać dla wnuków. Zapominamy, o tym że nam przyjdzie żyć w następnym wcieleniu na tej zdewastowanej przez nas, lub za naszym cichym przyzwoleniem, planecie. Zapominamy o powrotach, o prawie siewu (przyczyny-skutku -> REINKARNACJA). Mowa była o naszym marnotrawstwie, o kulcie pieniądza, co wielu z nas stawia na równi z bogiem lub wyżej, że życie nie tylko składa się z materii, ale i ducha i że to przynajmniej powinno byæ w balansie, bo w sferze ducha przebywamy zazwyczaj dłużej niż w ciele. To nasze życie jest krótsze niż lot godowy motyla w porównaniu do poprzednich cykli. Matka natura, przez miliony lat tworzyła surowce nie po to, aby w ciągu paru pokoleń je całkiem wyczerpać, i to jeszcze nie rekami mądrego i roztropnego, a przede wszystkim z wyobraźnią gospodarza, ale marnotrawcy i bękarta na usługach złych mocy.
Jako ślepcy, tańczymy opętańczy taniec w rytmie "hevy metal" i innych diabelskich rytmów na krawędzi przepaści. Wiele usprawnień i wynalazków podpowiadanych nam przez dobre duchy opiekuńcze, odkładamy na półkę, bo dają mniejszą kontrolę nad innymi, lub mniej zatruwają, a oszczędzają więcej energii czy surowców, no i mniej można na nich w podły sposób zarobić, bo może by były trwalsze i lepsze, oraz prostsze i nie dałoby się robić ciągle "upgrade", na którym są najlepsze pieniądze . Czyż nie widzimy, ze nasza karmicielka, która by mogła być szkołą dla wielu setek następujących po nas pokoleń, już trzeszczy w szwach i pada jak ranne zwierzę lub jak zdroczony koń któremu zamiast dać wytchnienia i jadła, to tylko go batem okładamy aż padnie. Myślimy, że do tego czasu znajdziemy drugą planetę - jak ten jeździec konia . Wszak za pieniądze można konia kupić - trudno co prawda na pustyni lub prerii, ale my za wszystkie nasze pieniądze, drugiej planety sobie nie kupimy, bo pobliskie nam nie przychylne, a w naszym mrówczym kręgu (bo nasz horyzont na wszechświat porównali do widoku mrówki) nic nadającego się do przesiedlenia nie widać.
Postępujemy jak mieszkańcy planety Malona - tylko garstka tu się zdążyła przenieść. Za to, słuchamy wygnańców z planety Hibru, którzy własnych nauczycieli tu przybywających (w postaci różnych proroków) tak rzadko słuchali, jedynie, gdy mieli kłopoty, a najczęściej ich rady ignorowali. Oni to skutecznie, cały świat na swoja modłę złotego cielca przekabacili. Ich wiedza i energia, zamiast służyć innym we wznoszeniu się na tym drzewie postępu duchowego i materialnego, obrała boczną materialną gałąź i wszystkie soki z pnia w nią ciągnie, a pozostałym gałęziom pozwala więdnąć lub ledwo wegetować, o ile nie obumierać. Tylko że, tak wykorzystywane drzewo, może stać na skraju gdzie ma za sobą cały las dorodnych i prostych drzew, a nie coraz więcej takich pokoślawionych z silnymi gałęziami materialnymi, z zanikającymi gałęziami cnót rozwoju ducha, uczciwości, lojalności wobec gleby (narodu, w którym się żyje), wiary i Wierzchołka dążącego do światła, poszukującego prawdy. Co się stanie z tak zdeformowanym lasem, gdy wiatr historii zawieje? Przecież te drzewa dawno straciły balans pomiędzy pniem gałęziami i korzeniami. A burze nadciągają, już na " niebie" zbierają się ciężkie "CHMURY", Astral aż kipi. Nigdy siły zła nie miały tylu sprzymierzeńców wśród ludzi i to czynnych, i całą armię biernych bezwolnych, zastraszonych i manipulowanych na wszelkie sposoby (przez TV, radio i inne środki masowego ogłupiania i dezinformacji, środki manipulacji, satelity, cellular phone), a przede wszystkimi uzależnionych od złotego cielca - "BOGA" - zielonego pieniądza.
Ludzie obudźcie się, przetrzyjcie choć jedno oko, spójrzcie wokół trochę krytyczniej na otaczający nas świat. Te pachołki u władzy nie są wiecznie. Historia już wiele razy ich wymiatała, choć powracali często przefarbowani lub pod innym nazwiskiem czy szyldem. Ale my żyjemy dla siebie i naszych bliskich i bliźnich, a ci na górze zapomnieli, że ich rolą jest SŁUŻYĆ SPOŁECZEŃSTWU - wszak od tego tam siedzą i to nie za małe pieniądze - a nie rozrastać się jak bakterie, na i tak juz osłabionym ciele (społeczeñstwie). Czyżby chcieli razem zginąć, wszak bakterie wraz z trupem też giną. To towarzystwo - jak praktyka wykazuje - trudno podejrzewać o wyobraźnię i dalekowzroczność. Liczy się dzisiaj, układy, pieniądze, itp., a kraj, ziemia, cóż ich to obchodzi, o tym można mówić to takie modne, dodaje głosów na wyborach. Można mówić jak premier Izraela o pokoju i układach, a swoje robić .................
Spisał niezdarnie i starał się przekazać choć z błędami i niezbyt dokładnie, oddając tylko po części ducha tych rozmów, Dziki Mietek. ( Styczeń 1997)








