|
Obserwacje Berta Hellingera
prowadzą go do podkreślenia znaczenia rodziców w życiu każdego człowieka.
Rodzice bez względu na to jacy są, zasługują na szacunek; bez względu na to czy
są alkoholikami, despotami, słabeuszami, ofiarami losu itp., z racji daru Życia,
które poprzez siebie dali, a raczej
przekazali dalej, gdyż sami je najpierw otrzymali od własnych rodziców. Wyobraź
sobie życie jako płomień, który powinien być przekazywany dalej, gdyż
nieprzekazany lub nie otoczony troską
zgaśnie; dar, który nie jest niczyją własnością, lecz darem, który wzmacnia się
poprzez przekazanie go dalej: rodzice - dzieciom, rodzice - dzieciom... i tak bez
końca, przez pokolenia. Ktokolwiek nie ceni daru życia, tym samym nie szanuje
dawcy i odwrotnie - nie szanując dawcy nie szanuje daru. Koło się zamyka...
A Ty? Czy szanujesz swoich
rodziców? Czy bez oporu pokłonisz się przed nimi w podzięce za Życie? Tylko za
Życie. Wielu z nas bowiem może mieć niekończące się pretensje o brak
odpowiedniej troski (czy oby? jeśli wciąż żyjesz, możesz wnioskować, że troska
była wystarczająca), o niedostatek uwagi, miłości, czułości itd.
Pretensjom i żalom może nie być końca, jeśli stawiasz rodziców przed sądem, a
siebie ustanawiasz sędzią. Każde dziecko, które występuje przeciw Porządkom
Miłości, drogo za to płaci. Stawiając siebie ponad rodzicami, tracisz rodziców,
tym samym jesteś samotny i słaby. Mając względem nich roszczenia - nie jesteś
się w stanie usamodzielnić, gdyż twoje żądania wiążą cię z nimi w
beznadziejnej nadziei, że otrzymasz w końcu to, czego się domagasz. Kołowrót żalu i
nieszczęścia kręci się.
Jak stać się wolnym? Jak w sposób
dobry odejść z domu i wydorośleć? Czym wypełnić zionącą pustkę w duszy? Jak
ukoić żal, złość, smutek? Jak wydobyć się z apatii i depresji? Jak stać się
partnerem w szczęśliwym związku
miłosnym? Co zrobić, by mimo negatywnych wzorców z własnego domu, być
wspaniałym rodzicem?
Chcesz wiedzieć? Wiedzieć pewnie
chcesz, bo ciekawość to cecha powszechna i nie prowadzi do większych zmian.
Ludzie czytają, nawet kiwają głowami i wracają do swych kolein samoużalania.
Jeśli chcesz dokonać zmian, które
pozwolą żyć ci pełną piersią i budować życie przepełnione sukcesem w związkach,
podpowiem ci. A cała praca należy do ciebie.
Zanim dostaniesz receptę, warto byś
wiedział, że aby cokolwiek się zmieniło nikt nie musi się zmieniać, za
wyjątkiem cząsteczki w tobie. I nie chodzi o kolosalne zmiany. Jeśli zmienisz
wewnętrzny obraz, np. swojej rodziny pochodzenia, zmieni się powoli twoja
postawa, a za nimi podążą uczucia. I nie musisz się martwić, że nie uda ci się
wzbudzić w sobie miłości np. do ojca. Nie będziesz musiał niczego wymyślać ani
tworzyć. Miłość w tobie jest. Kochasz swoją matkę i twego ojca tylko dlatego,
że jesteś ich dzieckiem. Tylko dlatego, że dali ci życie. Nic więcej. Kochasz
ich za życie. Kochasz ich nad życie (sam pewnie byś się zdziwił, że w
ekstremalnej sytuacji oddałbyś za nich zycie). I jeśli wątpisz, że jest w tobie
miłość, zapewniam cię, że jest. Znajdziesz ją pod pokładami żalu,
rozczarowania, smutku, złości. Ona wciąż pod nimi się tli. Bo była pierwsza.
Najpierw była Miłość, a w wyniku niespełnionych oczekiwań przyszły te uczucia,
które cię drążą dzisiaj.
Czy jesteś gotowy? Czy jesteś
gotowy zrobić kolejny krok - dla samego siebie? dla własnego szczęścia i
powodzenia?
Pamiętaj, nawet jeśli twoi
rodzice są daleko lub może już nie żyją, masz ich blisko. Spójrz w lustro. TY JESTEŚ SWOIMI RODZICAMI. Jeśli
odrzucasz, któregokolwiek z nich, odrzucasz siebie. Jeśli zatem jesteś przez to
niepełny, jak możesz dziwić się poczuciu pustki?
Obserwacje terapeutów
posługujących się metodą Berta Hellingera sugerują, że jeśli określisz swój
nastrój bazowy (ten codzienny) w skali od -100 do +100, to przyjęcie
odrzuconego rodzica sprawia, że ta baza podnosi się o 75 punktów.
W tym zawiera się pełnia
przesłania mądrości znanego nam IV przykazania, byś szanował rodziców nie dlatego, że oni potrzebują twojej czci, lecz po to, by TOBIE SIĘ DOBRZE DZIAŁO.
Zatem, gdy wiedza już podana
- potrzeba działania. Wiedza, która nie prowadzi do działania nie jest nic warta,
jak mawia Hellinger.
Spójrz na swoich rodziców, jak na
tych, którzy sami kiedyś byli dziećmi. Może się zdarzyć tak, że wiesz o ich
niespełnionych pragnieniach, o ich żalach dziecięcych i złościach. Rodzice
twoich rodziców też byli kiedyś dziećmi; przekazali dalej to, co dostali, jak umieli,
jak byli zdolni...
WEŹ swoich rodziców, tak jak
bierze się dar; weź tak jak bierze się to, co najlepsze - bez pretensji, bez
zastrzeżeń, całościowo. Ty jako Dziecko, które przyszło później na skali czasu,
możesz tylko wziąć, możesz brać. Niczego swoim rodzicom nie możesz dać, gdyż
Dar Życia płynie w jedną stronę. Kiedy sam staniesz się rodzicem, wtedy ty
przekażesz dalej to, co otrzymałeś. Niczego lepszego nie możesz uczynić
rodzicom, jak przekazać ich Dar Życia dalej. To jedna z najpiękniejszych dróg
uczczenia swoich rodziców - samemu nimi się stać dla swoich dzieci.
Stwórz w sobie wewnętrzny obraz
twoich rodziców stojących przed tobą, wtedy uklęknij rzeczywiście przed nimi, z
ramionami wyciągniętymi w ich kierunku z dłońmi wewnętrzną stroną skierowanymi
ku górze. Powiedz wewnętrzym głosem: „Oddaję Wam Cześć”. Zostań w tej pozycji
tak długo, aż poczujesz, że te słowa są prawdziwe. Może być tak, że to
wewnętrzne ćwiczenie zajmie ci wiele czasu, zanim szczerze bedziesz mógł
wypowiedzieć te słowa współbrzmiące z melodią serca. Może zadrzyć się tak, że
sam pokłon na początek to będzie trudna sprawa. Latami odkładane żale i
pretensje nie znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Może to zająć trochę
czasu, zanim będziesz gotowy wypowiedzieć te słowa szczerze.
„Istnieje Głębia, do której wszystko wpływa. Ona znajduje się poza
czasem. Widzę życie jako piramidę. Na górze, na samym jej szczycie dzieje się
to, co nazywamy postępem. W Głębi przyszłość i przeszłość są tożsame. Tam
znajduje się tylko przestrzeń, bez czasu. Niekiedy zdarzają się sytuacje, w
których można nawiązać kontakt z Głębią. Wtedy na przykład można rozpoznać
porządki, i można w duszy dotknąć czegoś Wielkiego” . [TS.33].
Przyjmij, że przed swoim
narodzeniem zanurzony byłeś w Głębi, z której Życie wypływa, a do której po śmierci powraca.
Była Cisza i Ciemność. Rodząc się ze swoich rodziców, ich ujrzałeś jako dawców
Życia.
Wykonując etapami powyższe
ćwiczenie miej zamknięte oczy, kiedy je otworzysz, pierwsze co ujrzysz w swym
wewnętrznym obrazie, to swoich rodziców. To im, tu na ziemi, winny jesteś cześć.
Jeśli nie chcesz przyjąć rodziców, wróć w swym obrazie do Głębi, ciemności i
ciszy, i tam zostań... w nie - bycie. Gdy zechcesz jednak przyjąć życie, weź je od
rodziców.
Jak zwracałeś sie do matki? mamo?
mamusiu? A jak do ojca? tato? tatusiu?
Jesli chcesz im podziękować za
Dar Życia, Hellinger ma dla ciebie propozycję:
Podziękowanie
o poranku życia
Kochana
Mamo
Biorę
to od Ciebie, wszystko, całość,
Z
wszystkim, co do tego przynależy,
I
za cenę, jaką Ty za to zapłaciłaś, i jaką ja płacę
Zrobię
z tego to, co najlepsze, żeby nie poszło na marne,
Ku
Twojej radości i na Twoją pamiatkę.
Trzymam
to mocno i z szacunkiem.
I
jeśli będzie mi wolno, przekażę to dalej, tak jak Ty.
Biorę
Ciebie jako moją Matkę,
A
Ty masz prawo mieć mnie jako Twoje dziecko.
Ty
jesteś Duża, a ja jestem Mały(a).
Ty
dajesz, a ja biorę - Kochana Mamo.
Cieszę
sie, że wzięłaś Tatę.
Wy
oboje jesteście dla mnie tymi Właściwymi Rodzicami.
Tylko
Wy!
Kochany Tato
Biorę
to od Ciebie, wszystko, całość,
Z
wszystkim, co do tego przynależy,
I
za cenę, jaką Ty za to zapłaciłeś, i jaką ja płacę
Zrobię
z tego to, co najlepsze, żeby nie poszło na marne,
Ku
Twojej radości i na Twoją pamiatkę.
Trzymam
to mocno i z szacunkiem.
I
jeśli będzie mi wolno, przekażę to dalej, tak jak Ty.
Biorę
Ciebie jako mojego Ojca,
A
Ty masz prawo mieć mnie jako Twoje dziecko.
Ty
jesteś Duży, a ja jestem Mały(a).
Ty
dajesz, a ja biorę - Kochany Tato.
Cieszę
się, że wziąłeś Mamę.
Wy
oboje jesteście dla mnie tymi Właściwymi Rodzicami.
Tylko
Wy!
Może zastanawiać się będziesz, co
to wszystko może pomóc. Już ci odpowiadam na własnym przykładzie. Mój obraz
miał okazję być stworzony na żywo podczas ustawienia mojej konstelacji. W niej
po raz pierwszy padły słowa „kocham cię” w stronę odrzucanego przez lata niedoskonałego
ojca. Wtedy po raz pierwszy dotarło do mnie, że pod nienawiścią, zmieszaną z
bólem i żalem goreje miłość do niego. Coś we mnie wtedy pękło, a raczej się
połączyło. Miesiąc po konstelacji po wielu latach milczenia i zerwanych
kontaktów... dostałam czuły list od mego Taty. Nie wiem skąd dowiedział się o
mojej miłości... ja wciąż nie pisnęłam słowa... ale on na to odpowiedział...
Dziwny jest ten świat... Niektórzy
mówią, że dusza jest w nas, Hellinger za to, że to „my jesteśmy w Wielkiej
Duszy”, która wie...
Inspirację i cytaty zaczerpnęłam
z książki, którą polecam:
Thomas Schafer „Dlaczego dusza choruje i co ja uzdrawia”
Wydawnictwo Sursum Wrocław 2002
Katarzyna Szamocka, Phoenix AZ
Email:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
zobacz pozostałe artykuły
|