|
Ojciec i matka. Żywi czy martwi - każdy ich ma.
Nie tylko na fotografii. Nie zaprzeczysz faktom. Szczególnie tym, które bolą.
Może o matce wolałbyś nie wspominać, a
na myśl o ojcu zaciskasz pieść... wciąż masz żal... Szczęśliwi ci, którym
„czcij ojca swego i matkę swoją” nie wykrzywia twarzy w grymasie bólu ...
Rodzina.
Bez względu na to jaka - to wciąż Twoja. Nosisz ją w sobie-jesteś swoim ojcem i
swoją matką. Potęga jej historii działa do 7 pokolenia wstecz i 7 pokoleń po
tobie, jak wierzyli Indianie. Twórca metody, zaliczanej do najbardziej fascynujących zjawisk
we współczesnej psychoterapii, wykazał,
że to nie tylko pusta sentencja, lecz żywa i obserwowalna rzeczywistość.
Historia rodziny, szczególnie pełna tragedii,
tajemnic, przedwczesnych lub objętych tabu śmierci, wyrzuconych poza obręb
klanu niechcianych członków działa przez pokolenia. Powtarzające się
cierpienia, lustrzane zdarzenia, fatalne
losy emanują na kolejne generacje tym mocniej, im mniej są uświadamiane
i im mniej o nich wiadomo.
Autor
metody terapeutycznej
Bert Hellinger, 81-letni kontrowersyjny niemiecki
psychoterapeuta znany jest nie tylko w swoich rodzinnych Niemczech, USA i w
całej Europie. W Polsce jego metoda przed kilkoma laty wcale nie znana, dziś przeżywa eksplozję
zainteresowania.
Bert
Hellinger - teolog, filozof, były zakonnik, misjonarz u Zulusów w Południowej
Afryce, gdzie spędził 16 lat z posługą duchową i pedagogiczną. W 1969 r.
powrócił do Niemiec i wystąpił z zakonu, by całkowicie oddać się studiom
psychologicznym. W ich trakcie poznał
też swą po dziś dzień żonę. Poprzez
doświadczenia dynamiki grupowej, terapii pierwotnej, analizy transakcyjnej,
metod hipnoterapetycznych oraz osobiste obserwacje z czasu pobytu w Afryce
doszedł do utworzenia własnej metody, która poprzez swą skuteczność, odwołanie
do „pracy duszy” oraz ponadpokoleniowe oddziaływania historii rodzinnej podbija
świat. Wielotysięczne nakłady jego książek, artykuły, powstajace instytuty,
organizowane konferencje i warsztaty promują jego idee, które znajdują
zastosowanie nie tylko w terapii rodzin, ale w każdym „systemowym” środowisku,
w skali lokalnej, jak i światowej.
Bert
Hellinger wzbudza całe spektrum emocji: od zachwytu i uwielbienia po skrajne
oburzenie i potępienie. Ze spokojem, odwagą i przekonaniem głosi tezy
poruszające zastany światopogląd, idee których nie wymyslił za biurkiem, lecz
które zaobserwował w czasie ponad 30-letniej praktyki z wykorzystaniem swojej
oryginalnej metody „konstelacji rodzin”. Odsłania ukrytą systemową dynamikę
tendencji samobójczych i chorób psychicznych oraz problemów zdrowotnych
(psychologicznego tła raka, zawałów, chorób kręgosłupa, SM, astmy), adopcji,
aborcji, alkoholizmu i uzależnień, kazirodztwa, wszelkich problemów
wychowawczych, małżeńskich i rodzinnych, odkrywa kulisy motywacji wyboru „ścieżki rozwoju duchowego”,
bezżenności, bezdzietności, emigracji, jak również wytyka ewidentne błędy i
motywacje psychoterapeutów. Nie dziwi więc, że Hellinger porusza do żywego; „twardogłowi” oburzają
się, podczas gdy chorzy i cierpiący znajdują szansę na nową jakość życia,
zachowując czas i pieniądze w kieszeni...
Moje
spotkanie z terapią
Zafascynowana terapią Hellingera przeczytałam większość dostępnych materiałów
na temat jego metody terapeutycznej oraz rozpoczęłam trening szkoleniowy. Po
raz pierwszy od czasu skończenia studiów psychologicznych natknęłam się na
metodę terapeutyczną tak spójną, mądrą i skuteczną. Pod koniec sierpnia 2006 r.
wzięłam udział wraz z kolegą Mietkiem w gościnnym warsztacie terapeutycznym w Arizonie. Przyglądałam
się oraz uczestniczyłam w niezwykłym zjawisku, jak również sama ustawiłam swoją
konstelację, by po 20 latach udręki uleczyć rany dzieciństwa. Przeżyłam to
niewiarygodnie silnie. Doświadczyłam konstelacji rodzin z trzech pozycji:
obserwatora, reprezentanta oraz klienta.
Trudno mi dziś przelać na papier atmosferę tamtego dnia, ogrom wzruszeń,
nieprawdopodobnej empatii uczestników i płynącej z niej bliskości oraz odczucia
lekkości i pokoju, jakie przyszły do mnie z własnego ustawienia rodziny. Nigdy
też wcześniej nie widziałam tylu dojrzałych mężczyzn płaczących jak dzieci...
Zostałam wybrana przez 40-letnią Sarę do reprezentowania jej samej w
ustawianej konstelacji, po tym jak określiła swój problem natury zdrowotnej,
tj. nawracających bólów w dolnej cześci kręgosłupa. Miałam obawy, czy
uda mi się odczuć, to co „powinna” czuć osoba na tym miejscu, jak i byłam
niezmiernie ciekawa „nie moich” emocji, które przyjdą znikąd, w momencie kiedy
zajmę określone miejsce w ustawieniu. I zostałam „ustawiona” naprzeciw „matki”
w odległości 2m, przed „ojcem” stojącym za moim plecami w odległości 1.5m.
Skupienie... Koncentruję się na odczuciach płynących z mojego ciała i z trudem zachowuję równowagę - jakaś siła
zlokalizowana na wysokości lędźwi (!) ciągnie mnie w tył. Opieram się
temu, w efekcie czego kiwam się w przód i w tył, usiłując przeciwdziałać sile
ciągnącej wstecz powodującej utratę balansu. Jest to coraz trudniejsze.
Odbieram to jak nakaz cofnięcia się, gdyż jeśli temu nie ulegnę - przewrócę się. Cofam się małymi
kroczkami, tak daleko, aż czuję, że moje plecy przylegają do klatki piersiowej
stojącego za mną mężczyzny - „ojca”. Opieram się o niego, wtedy przychodzi
odczucie spokoju. Kobieta naprzeciw - reprezentantka „matki”, patrzy na mnie
intensywnie, ja wpatruję się w nią i znikąd przychodzi do mnie wrażenie: „nie
boję się ciebie”. Prostuję się przed nią dumnie, całym ciałem opierając się o
„ojca”, ale równocześnie mam wrażenie, że chronię go przed tą kobietą - „moja matką”. Tak... Teraz czuję się
pewnie...
Skąd te odczucia? Skąd ten ruch wewnętrzny? Dlaczego
„to” do mnie przyszło? Przecież nie znam Sary. Nie znam jej rodziny. Nic nie
wiem o niej. Poznałam ją dzisiaj... Nie dostałam ja, ani żaden z
reprezentantów, instrukcji, ani scenariusza. A jak się okazało, wszystko to, co
się ujawniło w ustawieniu jest zgodne z rodzinnym systemem Sary, z relacjami
panującymi między ojcem-matką-córką w jej rodzinie. Co jest grane?! I dlaczego
Sara spośród obecnych wybrała mnie? Mnie, która spędziła
własne dzieciństwo w tej samej roli?!
Co to
znaczy ustawić rodzinę?
Ustawienia rodziny, to „sprawa życia i śmierci”, jak mawia
Hellinger, w ten sposób wyrażając powagę zdarzenia. Oznacza to, że przeszkolony
terapeuta odmówi klientowi ustawienia rodziny, jeśli motywacja do tego nie
wynika z głębokiej potrzeby i długotrwałego cierpienia. Ono ma swój ładunek i
głębie, nadaje mu wagi (ciekawość to za
mało). Brak tej motywacji uniemożliwia
przeprowadzenie tego subtelnego procesu. Powaga przebiegu ustawień przysparza
ogromnych przeżyć i głębokich, znaczących wglądów, nie tylko aktywnym
uczestnikom, ale i obserwatorom. Jak w teatrze, jest niemalże niemożliwością
nie reagować silnie na rozgrywającą się, naładowaną emocjami akcję – z tym, że jest się świadkiem
autentycznych tragedii i bólu- w nich zanika wszelki podział, rodzi się wielka
łączność miedzy uczestnikami tego „misterium”.
Metoda konstelacji rodzinnych realizowana jest
zazwyczaj w grupie (nie aplikuje się hipnozy, nie wywołuje duchów ani nie
tworzy się nowej religii). Konstelacja
bazuje na FAKTACH z życia rodziny- to one są tym, co jest. Wszystko inne jest
subiektywną interpretacją (np faktem jest:
„matka umarła w czasie porodu; ojciec jest alkoholikiem; siostra zmarła
w wieku 3 lat; brat popełnił samobójstwo”, zaś nie jest nim stwierdzenie „matka
była surowa i dominująca; ojciec manipulował, był agresywny”). Bazowanie na
faktach skraca tę terapię do minimum,
odbierając szansę zbędnemu gadulstwu, bądź „mieleniu tematu”. Decydując się na
tę terapię należy zebrać wszelkie fakty z historii rodziny. Ustawiający swój
system wybiera z grupy obce sobie osoby, którym przydziela role reprezentowania
członków rodziny np ojca, matki, zmarłej siostry bliźniaczki oraz samego
siebie. Każdą z wybranych osób, dotykając ramion, prowadzi w skupieniu na
miejsce odpowiadające wewnętrznemu obrazowi rodziny, w efekcie tworząc symboliczną
reprezentację relacji panujących w rodzinie, która często zaskakuje jego
samego... Po czym zajmuje miejsce
obserwatora przy terapeucie. Show must go on...
Cisza
i uwaga jest potrzebna reprezentantom, by mogli odczuć emocje oraz wrażenia (złość, żal, samotność,
ból, niechęć, przyciąganie- odpychanie), bądź sensacje z ciała (odczucie zimna,
drętwienia, fali gorąca, bicia serca, utraty równowagi) wypływające z zajmowanego
miejsca (oznacza to, że nie należą one do reprezentanta osobiście, lecz
wypływają z roli oraz miejsca). Właśnie te informacje zwrotne stanowią bazę
umożliwiającą rzeczywiste rozpoznanie maskowanych uczuć członków rodziny oraz „zlokalizowanie” problemu, a
wraz z tym, znalezienie rozwiązania.
Konstelacja rodzinna to SPEKTAKL 4 AKTÓW:
1/ ustawienie rodziny wg wewnętrznego subiektywnego obrazu rodziny, 2/
uzyskanie informacji o uczuciach i odczuciach z ciała komunikowanych przez reprezentantów, 3/wypowiedzenie zdań, dzięki którym przywracany jest zaburzony porządek rodzinny, 4/ uformowanie „końcowego” obrazu rodziny, który jest rozwiązaniem. Kiedy wiadomo, ze rozwiązanie jest tym właściwym? Zazwyczaj wtedy
gdy wszyscy reprezentanci oddychają z
głęboką ulgą, czują spokój i komfort na
swoich pozycjach, często uśmiechają się zrelaksowani; wszyscy obecni odczuwają lekkość i spokój.
Celem konstelacji jest zobaczenie, jak w lustrze, tego co rozgrywa się w
rodzinie na ukrytym poziomie, przywrócenie właściwego miejsca każdemu członkowi
rodziny- szacunku i rangi, a wraz z tym ujrzenie nowego obrazu uzdrowionej
rodziny. Ten obraz działa w duszy klienta- wraz z nim rodzą się nowe postawy i
zachowania. Po dotknięciu uzdrawiających sił przychodzi ulga oraz moc, by
działać. Przychodzi niepodważalna wiedza, że pod złością, chłodem, agresją
tętni miłość. Jak mawia Hellinger, z
miłości powodowane są cierpienia i tylko nią mogą być uleczone. Konstelacje
rodzinne bezsprzecznie odkrywają jej podkłady, uwalniają ją i pozwalają jej
płynąć.
Dlaczego konstelacje rodzin działają?
Pytania o wyjaśnienie zasad działania metody konstelacji rodzin stawiane
są nie tylko przez świat profesjonalistów i klientów psychoterapeutycznych
usług. Bert Hellinger twierdzi, że nie zna wyjaśnienia tego fenomenu. Ukryte
siły dynamiczne działają mimo niezrozumienia ich natury. Wg niego odsłonięcie
sekretu „dlaczego?” niczego nie wnosi do skuteczności oddziaływania ustawień
rodzinnych i idących za nimi rozwiązań. Wszak nie o skupianie się na problemie
chodzi (niestety spora część terapii grzęźnie w tym punkcie), ile o znalezienie
wyjścia z uciążliwej sytuacji. Naczelnym celem jest ujawnienie ukrytej, często
nieuświadomionej dynamiki powiązań rodzinnych stanowiących bazę wyjściową
chorób, nałogów, tendencji samobójczych, depresji, nerwic, konfliktów
rodzinnych, małżeńskich, wychowawczych, a wraz z rzuceniem światła na nie
-uwolnienie od nich.
Bert
Hellinger swoją pracę zasadza na założeniu istnienia „pola wiedzącego”,
analogicznego do sugerowanego przez angielskiego biologa Ruperta
Sheldrake’a
pola morficznego, które nie znajduje odnośnika w żadnym, znanemu
fizyce, polu,
a w którym znajdują się wszystkie niezbędne roślinom i zwierzętom
informacje (
jeśli każda komórka zawiera to samo DNA, to skąd grupa komórek „wie”,
że ma
stać się częścią gałęzi, a nie korzeni czy liści? skąd pojedyńcza
komórka „wie”
jaki kształt ma osiągnąć roślina czy zwierzę?). W polu tym wszystko
rezonuje ze
wszystkim- informacje przenoszone są, jak i magazynowane bez względu na
dystans
czasowy i przestrzenny. Zgodnie z tym założeniem każda rodzina wytwarza
pole, w
którym zapisana jest jego historia. Ponieważ pole to nie jest zależne
od czasu
ani przestrzeni, jego struktura jest dostępna w każdym momencie.
Dlatego metoda
ustawień rodzinnych „bez pudła” (zakładając profesjonalizm terapeuty)
umożliwia
„odtworzenie” systemu rodzinnego w każdym miejscu i czasie, bez
obecności
członków rodziny (!). Klient ustawiając swoją rodzinę, będąc w
połączeniu
z „wiedzącym polem”, zaprasza obce osoby
jako reprezentantów w konstelacji, sprawia, że uczestnicy konstelacji
odczuwają
emocje prawdziwych członków rodziny, nie mając o rodzinie żadnych
uprzednich
informacji (!). Emocje miłości, lęku, gniewu, nienawiści czasem bardzo
gwałtowne, ujawniające się często poprzez objawy cielesne jak
drętwienie,
odczucie zimna lub gorąca zgłaszane terapeucie budują obraz relacji
rodzinnych.
Odczucia te nie są „własnością prywatną” reprezentantów, co oznacza, że
natychmiast po zakończeniu konstelacji nie pamięta się ich.
Komunikowanie doznań terapeucie w trakcie ustawienia umożliwia
najpierw rozpoznanie UWIKŁAŃ, a następnie odnalezienia właściwego rodzinie PORZĄDKU, w którym każdy
czuje sie
komfortowo oraz na swoim miejscu.
Określenia: „uwikłanie” oraz „porządek” mają
kluczowe znaczenie w metodzie Berta Hellingera.
W około 75% przypadków wszelkie problemy osobiste, zdrowotne, rodzinne
maja swe źródło w systemowym UWIKŁANIU oraz zaburzeniu PORZĄDKU MIŁOŚCI w rodzinie.
Czym
jest uwikłanie?
Uwikłanie jest konsekwencją przynależności do rodziny, a przez to
powiązania ze wszystkimi członkami (nawet nieznanymi) rodziny w ich
problemach (również tych, o których nie mamy wiedzy), a ciągnących się czasem
przez pokolenia. Uwikłanie objawia się poprzez powielanie losu przedwcześnie
zmarłych, odrzuconych, skrzywdzonych, nieuszanowanych, zapomnianych z różnych
powodów członków rodziny, tym samym wciąż przywołując ich obecność w
nieuświadomionym cierpieniu kolejnych
generacji. Uwikłanie może też objawiać się chorobami somatycznymi lub psychicznymi
oraz wszelkimi problemami osobistymi, których efekt jest odzwierciedleniem losu
szczególnego członka rodziny. Uwikłanie powstaje z nieuświadomionego pragnienia
by „być takim samym, jak...(matka, babcia, ojciec, brat)”, których los
potraktował surowo; „by żyć, tak jak...”. Dynamika ta działa tak silnie, że
zdrowe rodzeństwo upośledzonego dziecka nie odważa się żyć pełnią życia, gdy
jego bratu/ siostrze los nie dał tej szansy; podobnie gdy w wieku dziecięcym
umiera rodzeństwo- następny po nim będzie żył jakby już nie żył. Jeśli w rodzinie
prababcia oddała dziecko do adopcji, jej córka, jej wnuczka itd będzie
powielała ten sam los- w ten sposób honorując swą matkę. Obserwacje Hellingera
wykazują, że dzieci nie odważają się żyć lepszym życiem niż
rodzice...przynależeć do rodziny to znaczy być takim samym jak oni...Podążając
tropem magicznego myślenia dziecka historia rodziny- bolesna i tragiczna-
powtarza się przez pokolenia. Chyba, że...nastąpi wgląd w powielany schemat-
temu może służyć ustawienie własnej konstelacji rodzinnej i uszanowanie losu przodków, których nie mamy
prawa sobie przywłaszczać za tak wysoką cenę. Nawet miłość nie uprawnia, by
przekraczać prawo ładu.
Ład
rodziny
Rodzina
jest systemem, który ma swą strukturę, w ramach której każdy członek rodziny
przyjmuje odpowiednie miejsce oraz funkcję. Zaburzenie jednego elementu w nim
sprawia, że cały ład systemu zostaje zachwiany, co prowadzi do kaskadowego
naruszania balansu, w konsekwencji którego rodzina zaczyna cierpieć i chorować.
PORZĄDEK rodzinny zasadza się na trzech prawidłowościach:
1/przynależnosci -każdy, kto przynależy do rodziny, ma równe z
innymi prawo do przynależności, i nikt nie może go nikomu odmówić; w koncepcji
Hellingera do rodziny należą również
poprzedni partnerzy: narzeczeni, eksmałżonkowie; dzieci: nieślubne,
oddane do adopcji, martwo urodzone, usunięte w aborcji; ci , którym członkowie
rodziny zawdzięczają coś ważnego, jak również ci, którzy wyrządzili krzywdę jednemu z nich,
2/ wyrównaniu (zwanego sumieniem
rodziny)- jeśli członek rodziny uzurpuje sobie prawo, by komuś odmówić przynależności do rodziny (np z powodu „inności” jak homoseksualizm,
alkoholizm, popełnione przestępstwo, choroba psychiczna itp), wtedy system wyrówna tę krzywdę poprzez to, że w kolejnym
pokoleniu nieświadomy uwikłania młody członek rodziny powieli ten „wyklęty”
los, w ten sposób przypominając innym, o tym którego się znać, widzieć, ani
pamiętać nie chciało lub nie śmiało,
3/
ładzie- który
każdemu członkowi rodziny daje pozycje w hierarchii rodzinnej, a oznacza po
prostu to, że ci, którzy do systemu przyszli wcześniej mają nadrzędną pozycję-
i tak najpierw są rodzice, pierworodne dzieci i następne w kolejności-oznacza
to, że najstarszy syn nie może stać się„lepszym mężem” swojej matki w sytuacji
alkoholizmu i wynikającej z tego fizycznej, bądź psychicznej nieobecności ojca;
jak również druga żona nie może uzurpować sobie praw i przywilejów pierwszej,
gdyż przyszła po niej i „posiada”
aktualnego męża dzięki temu, że jej poprzedniczka ustąpiła miejsca); udawanie,
że mąż „jej się cały przynależy” musi prowadzić do problemów małżeńskich i
rodzinnych. Małżeństwo jest w pierwszeństwie do bycia rodzicami- z zachowania
tej kolejności płynie, że tylko tam gdzie partnerzy budują dobre małżeństwo,
tam też bezpieczeństwo i miłość znajdą dzieci (uwaga dla mam, które straciły z
oczu swoich mężów opiekując się dziećmi); w sytuacji rozwodu dzieci nie mogą
być pozyskiwane przeciwko któremukolwiek z rodziców-każde dziecko jest ZAWSZE
lojalne wobec nawet najgorszego rodzica, potrzebuje przynależeć do ojca i
matki, jacykolwiek oni są; istotne jest to, że w sytuacji konfliktu dzieci
jawnie stoją po stronie „zwycięzcy”, a niejawnie sojusz trzymają z „pokonanym”
rodzicem. Dzieci, jako „ostatnie ogniwa” systemu, zależne od rodziców, są
najlojalniejszymi członkami rodziny, gotowymi oddać swoje zdrowie i życie...ich
miłość jest totalna.
Po co
to komu? Czy każdemu pomoże?
Konstelacje rodzinne działają na zasadzie lustra,w
którym zainteresowany może z dystansu, jak w kinie, przyjrzeć się temu, co naprawdę
rozgrywa sie między członkami rodziny. Na tym polega potęga konstelacji rodzin,
że dostarcza dogłębnego wglądu w istotę sprawy. I jak mawia Hellinger „wgląd,
który nie prowadzi do działania, nie jest nic wart”. Oznacza to pokrótce, że
jeśli sam miałeś okazję doświadczyć pełnego zrozumienia, po którym nic z tym
nie zrobisz...to nie ma już nikogo innego na świecie, kto to zrobi za ciebie.
Na tym polega wolność i samodzielność, jakiej nie odbiera ta terapia, a której
z pewnością, w wyniku uwolnienia od jarzma przeszłości, przydaje. Wybór: być
dalej ofiarą czy działać należy do zainteresowanego. Jak mawia Hellinger:
„łatwiej jest cierpieć niż działać...”.
Waga konstelacji rodzinnych Berta Hellingera polega
na tym, że odsłania potęgę więzi rodzinnych- kanałów bezwzględnej miłości i
lojalności jako pierwotnych i zawsze obecnych w systemie rodzinnym. To one w
wyniku zaburzeń sprawiają największy ból i cierpienie, trwające czasem przez
pokolenia, ale i te same koją i uzdrawiają. Rewolucyjnym odkryciem twórcy
metody jest teza, że miłość i niepodległa czasowi więź rodzinna jest bazą
wszelkich cierpień duszy i ciała, jak i jest jedynym lekarstwem oraz drogą ku
poczuciu szczęścia i spełnienia. Wg twórcy konstelacji rodzin przyjęcie
rodziców, takimi jakimi są oraz płynącej z nich miłości, jakkolwiek trudna i
bolesna ona jest, jest pierwszym i niezbędnym warunkiem na wypełnienie
wewnętrznej pustki, której echa nie zagłuszy kariera, mnogość związków
intymnych, ilość dóbr materialnych czy ekscytujących podróży. Okazać się może, że
u kresu swej ścieżki „rozwoju duchowego” czy wiecznego podróżowania
znajdziesz...niechcianą matkę... odrzuconego ojca...
Drogi Czytelniku, szczególnie Ty, który opuściłeś
Polskę kilka lat temu, szukając wolności, podążając za marzeniami, uciekając
przed samym sobą...skłoń się nisko przed dawcami Twego życia i krajem, który
był Ci domem- bez szacunku dla swych korzeni i czerpania z nich mocy, jesteś
atrapą chwiejnego drzewa, które powali wiatr...
Na pytanie zawarte w tytule niechaj odpowiedzią
będzie wers z poezji R.M.Rilke: „jeśli
opuszczą mnie moje demony, odfruną z nimi moje anioły”.
Katarzyna
Szamocka, Phoenix AZ
email:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
zobacz pozostałe artykuły
|