header image
Dlaczego niepalący chorują na raka płuc?
Ocena użytkowników: / 47
SłabyŚwietny 
poniedziałek, 21 sierpnia 2006 01:50

Dlaczego niepalący chorują na raka płuc?

 

David Karnofsky był znakomitym onkologiem. W 1969 roku ten niepalący lekarz, mając 55 lat, zmarł na raka płuc, spowodowanego prawdopodobnie przez kontakt z iperytem azotowym podczas II Wojny Światowej. Niedawno na tę samą chorobę zmarła niepaląca, 44- letnia żona Christophera Reeve’a.

 


W powszechnym mniemaniu rak płuc jest nierozerwalnie związany z paleniem. Tak myślą także lekarze. Jednak co roku chorują na niego dziesiątki tysięcy ludzi, którzy nigdy nie palili. Dlaczego?

Na przykład pani Reeve. Czy przyczyną mógł być stres związany z wypadkiem i paraliżem jej męża? A może to wina zadymionych klubów nocnych, w których kiedyś występowała, tudzież zmutowany gen? (...)

- Nie powinniśmy być zaskoczeni. Co roku zdarza się w USA 180 000 przypadków raka płuc i 150 000 zgonów z tego powodu. Jeśli około 80 procent ma związek z paleniem, pozostaje około 36 000 przypadków z nim niezwiązanych. Podobna jest liczba chorych na raka jelita grubego, prostaty i piersi - nawet gdyby udało się wyeliminować palenie, rak płuc nadal byłby trzecim w kolejności najbardziej zabójczym nowotworem - mówi dr Peter B. Bach pulmonolog i epidemiolog z centrum Sloan-Kettering w Nowym Jorku.

Nie tylko palenie zwiększa ryzyko raka płuc.

Bierne palenie – czyli przewlekłe narażenie na dym tytoniowy w domu czy miejscu pracy może podnieść ryzyko o 20 do 30 procent. Wprowadzone niedawno zakazy palenia w pracy, budynkach użyteczności publicznej i domach powinny zmniejszyć to zagrożenie.

Azbest - robotnicy mający z nim kontakt są siedmiokrotnie bardziej narażeni na śmierć z powodu raka płuc, zaś u tych, którzy w dodatku palą, ryzyko jest aż 50 do 90 razy większe w porównaniu z resztą populacji. Azbest jest szkodliwy, gdy znajdzie się we wdychanym powietrzu, zwykle w związku z niszczeniem, rozbiórką czy remontami budynków.

Radon - w domach zbudowanych na terenach, gdzie występują naturalne złoża uranu, mogą gromadzić się duże ilości radonu, co dwu-, trzykrotnie zwiększa ryzyko raka płuc u osób, które mieszkają tam przez dłuższy czas.

Czynniki kancerogenne - należą do nich radioaktywne rudy (na przykład uranu), lotne chemikalia w rodzaju chlorku winylu, beryl, iperyt azotowy, chromiany niklu, arsen, etery chlorometylowe, paliwa takie jak benzyna oraz spaliny z silników Diesla.

Choroby i iceh leczeni – bardziej narażone na raka płuc są osoby, u których często powtarzają się zapalenia oskrzeli i płuc oraz ci, których poddano napromieniowaniu klatki piersiowej z powodu choroby Hodgkina czy przerzutów raka piersi.

Zanieczyszczone powietrze - ryzyko jest nieco większe wśród podatnych osób, które mieszkają w silnie zanieczyszczonych miastach.

Niewłaściwa dieta – choć brak ostatecznych ustaleń, dieta uboga w warzywa i owoce może zwiększać ryzyko raka płuc.

Przyczyny genetyczne – ich rola może wzrosnąć, gdy naukowcom uda się je dokładniej poznać. W przypadku raka płuc u niepalących częściej spotykana jest nieprawidłowa forma białka zwanego nabłonkowym czynnikiem wzrostu (EGFR). Osoby, w których rodzinie często występował rak płuc, mogą zachorować, nawet jeśli paliły mało albo wcale.  Onet.pl


- Choć wśród niepalących a chorujących na raka więcej jest kobiet, może to wynikać po prostu z faktu, że dawniej kobiety zwykle nie paliły, a nie z tego, że są szczególnie narażone – wyjaśnia Bach.

 Jednak według dr. Jeffreya Porta, chirurga klatki piersiowej w szpitalu New York-Presbyterian Weill Cornell, płeć może mieć znaczenie - znalezione na powierzchni komórek raka płuca receptory dla estrogenów mogą sprawiać, że kobiety są bardziej wrażliwe na wpływ środowiska.

 Los pani Reeve był przypieczętowany niemal w momencie rozpoznania. Gdy rak płuc zacznie dawać objawy, jest już zwykle zbyt zaawansowany i nieuleczalny. Mimo postępów w leczeniu, główną nadzieją na długotrwałe przeżycie pozostaje wykrycie nowotworu, gdy jest jeszcze mały i ograniczony do płuca, w którym się pojawił.

 Wydaje się, że rak płuc to ostatnia rzecz, o jakiej myślą niepalący z objawami takimi jak przewlekły kaszel czy trudności z oddychaniem. Nawet lekarze nie podejrzewają u nich tej choroby. (...)

 Są dwa główne typy raka płuc - drobnokomórkowy, który jest niemal wyłącznie związany z paleniem oraz niedrobnokomórkowy, który dotyka zarówno palących, jak i niepalących. Z kolei rak niedrobnokomórkowy może być gruczolakorakiem - głównie u byłych palaczy – lub rakiem płaskokomórkowym. Wszystkie te nowotwory są zabójcze.

 Kolejna odmiana - rak oskrzelikowy - staje się coraz częstszy wśród kobiet, które nigdy nie paliły. Ten rak zwykle występuje w kilku miejscach lub w postaci rozsianej, nie tworząc zwartej masy.

 Nie ma pewnych metod, które pozwalałyby wcześnie wykrywać raka płuc, gdy jest jeszcze ograniczony do miejsca, gdzie się pojawił i nie zaczął dawać objawów. Badania śliny i zdjęcia rentgenowskie klatki piersiowej nie spełniły pokładanych nadziei. Trwają prace nad wykorzystaniem spiralnej tomografii komputerowej.

 Jednak, nawet jeśli tomografia polepszy szanse na przeżycie, prawdopodobnie nie da się jej zastosować do przesiewowych badań całej populacji – zbyt wiele fałszywie dodatnich rozpoznań wymaga dalszych badań. - Lepszym rozwiązaniem mogą być badania śliny, które wykrywają zmiany genetyczne, markery białkowe czy lotne związki organiczne typowe dla komórek raka płuca - informuje dr Bach. Najlepszą formą zapobiegania rakowi płuc pozostaje walka z paleniem tytoniu.

pytanie do lekarza 

 Czesc.Mam 20 lat i pewien problem.od dwoch i pol miesiaca mam duszacy kaszel.zaczelo sie od przeziebienia.poszlam do lekarza okazalo sie ze mam zawalone drogi oddechowe.ogolnie zapalenie oskrzeli czy cos w tym stylu.przyjelam jeden antybiotyk,po ktorym nie widzialam zadnej poprawy,po kilku dniach zmienilam antybiotyk,jakies lekarstwa na noc przeciwkaszlowe.Antybiotyk sie skonczyl a kaszel nie ustal.Fakt nie byl tak meczacy,jak wczesniej,ale...Po miesiacu kaszel nadal "ukazywal sie".byl suchy i meczacy,duszacy,az czlowiekowi zbieralo sie na wymioty.bolaly mnie pluca.dzis juz minelo od mojej choroby jakies dobra 2,5 miesiaca.kaszel nadal jest.zdecydowalam sie z kolezanka ze pojdziemy na przeswietlenie pluc i wymaz z gardla,bo stwierdzam,ze nie jest to normalnie.chcialabym dowiedziec sie czy jest to poprostu zwiazek z nie doleczana choroba,czy moze cos bardziej powaznego.przyznaje ze palilam,rzucilam i znow pale,czy to tez ma jakis wplyw na to?jesli jest tu jakis konkretny lekarz, ktory moglby dac jakas rade w jaki sposob sie leczyc i gdzie siegnac po rade lub jakie badania zrobic?to bede bardzo wdzieczna!czy wogole jest sie czym przejmowac?wiem,ze duzo ludzi choruje na astme,czy moga to byc jakies poczatki?czy tez inna choroba.prosze o wszelka wypowiedz i rade.dziekuje!

 do tych co zetkneli sie z choroba - pomozcie ! 

 Hej,podobnie jak twój tata mój też zachorował na raka płuc swego czasu.Lekarze nie dawali większych szans, mój tata palił od 13 roku życia-po 40 roku życia wypalał już po 2 paczki papierosów dziennie. Lekarze skierowali go tylko na chemie bo w przypadku tego nowotworu operacji raczej sie nie wykonuje,niestety.

I co sie wydarzyło? Otóż po pierwsze rzucił całkowicie palenie, po drugie miał i ma cudowne nastawienie do wszystkiego,choroba go nie załamała, najgorsze to zdołowanie sie i poddanie!!!

No i pokonał chorobe,to cud ale żyje już 6 lat i wszystko jest ok. Moja rada - nie wolno nigdy sie poddawac bo wiara czyni cuda!!!!!

 U mojego taty lekarze wykryli raka pluc kilka miesiecy temu, przez zupelny przypadek- nie mial w zasadzie zadnych objawow. Rak okazal sie nieoperacyjny. Dostal chemie, ktora go o malo nie zabila. Teraz lekarze nie chca juz nic robic i to jest chyba najbardziej zalamujace bo tata nie wyglada na chorego i czuje sie tez wcale nie tak zle ale psychika mu siada. Szukamy pomocy wszedzie gdzie sie da: modlitwa,ziola, bioenergoterapia...to daje chociaz jakas nadzieje. Jedyne co moge Ci poradzic to wlasnie to, ze nie mozna tracic nadziei, trzeba wierzyc nawet w cud bo to daje sily. Wiem tez jak wazne jest bycie z tata w kazdym momencie. Wazne dla niego ale tez dla mnie...Zycze Ci duzo sily i wiary. Zycze Ci tez, zebys nie zmarnowala ani sekundy czasu jaki Wam jeszcze pozostal, czy to bedzie rok czy dziesiec a moze wiecej...

 Moja mamusia(45 lat) umarla 4 miesiace po diagnozie nowotworu watroby Ten wyszedl z pluc -drobnokomorkowy....Mama palila papierosy i to zle ale to jej w ostatnum stadium choroby przynosilo ulge Mama byla pielegniarka i wiedziala ze umiera -zwlaszcza ze jej ojciec tez palil i umarl z powodu nowotworu 10 lat wczesniej)Mamy nie ma a ja i moja rodzina zastanawiamy sie i winimy sie za chemie- Ta Trucizna skrocila zycie MAMUSI Ona byla przeciwna. Jestem pewna ze gdyby nie chemioterapia mama byla by dluzej choc miesiac ale to bardzo duzo. Mamy nie ma ponad rok i wiem pamietam ze najwazniejsze jest to ze miala nas Tego sie trzymaj w walce o zycie taty

Pozdrawiam i zycze sily ADZIAO

Moja mama ma raka pluc. Jesteśmy w trakcie chemioterapii. Ja wspomagajaco podaje mamie , ECOMER w aptece, sok NONI i sprowadzam z USA Transfer Factor PLUS Advanced FORMULA zapisalałam sie nawet do obu firm jako dystrybutor by kupowac taniej. TFPAF podje sie w wyzszych dawkach, ktore zabijaja komorki nowotworowe o odzywiaja zdrowe i wzmacniaja uklad immunologiczny (odpornosciowy). Podobnie wzmacniajaco dziala Noni. Kupuje tez plastry KINOTAKARA, ktore dzialaja oczyszczajaco i odtruwajaco(przyklejam je na stopy w miejscy odpowiedzialnym za pluca. Na stopach znajduja sie receptory odpowiedzialne za rozne organy. Znalazlam tez kontakt do Novicky Pharm w Austrii, tu po chemioterapii zamierzam kupic dla mamy lek UKRAIN jest bardzo drogi ale znam osoby, ktore zaryzykowaly i wyleczyly sie. Mojej kolezanki mama po terapi UKRAIN'em robila badania w instytucie w Bydgoszczy, ktore wykazaly calkowity brak komorek nowotworowych w jej organizmie. Ja rozmawialam z kilkoma profesorami i oni znaja lek UKRAIN ale nie moga potwierdzic ani zaprzeczyc temu czy i jak dziala bo nie maja doswiadczenia i badan z tym lekiem. Bardzo wazne jest nastawienie sie pozytywnie do terapii wiara i chec wyzdrowienia. Od poczatku chemioterapii trzeba pic pokrzywe i jesc dyzo szpinaku i burakow. Chodzi o to ze spada liczba czerwonych plytek (sa zle wyniki krwii) trzeba temu przeciw dzdzialac bo zle wyniki krwi wykluczaja podawanie chemioterapii. Moja mama ma raka drobnokomorkowego nieoperacyjny. W USA ludzie lecza sie Transfer Factor Plus Advanced Formula tam udaje sie wyleczyc 60% chorych w Europie zachodniej tez jest to bardzo popularne tam wyleczalnosc wynosi 50% w Polsce 20-30%

 Strasznie mi przykro. Ja straciłem tatę ponad rok temu po około roku od zdiagnozowania. Rak płuc jest rzeczywiście bardzo wredny, ale dużo zależy od rodzaju nowotworu (mało- czy wielkokomórkowy, mój tata miał jasnokomórkowego gruczołowego - paskudny) oraz od stanu zaawansowania choroby. Niedobrym symptomem jest brak chęci operowania Twego taty, chociaż może to być spowodowane także umiejscowieniem głównego ogniska - trudne do operowania nacieki na np. głównej tętnicy. Ja nie jestem lekarzem, ale po przeczytaniu wyników wstępnych badań histopatologicznych mojego taty i zorientowaniu sie w temacie w internecie na wielu stronach poświęconych temu zagadnieniu, wiedziałem, że jego szanse są niemal równe zeru. Zastanawiałem się nawet nad sensownością kontynuowania leczenia, które jest wyjątkowo wyniszczające i tak naprawdę tylko wydłuża powolne umieranie. Myślę, że gdybym sam znalazł się w takiej sytuacji, wolałbym, aby ten etap trwał jak najkrócej. A naprawdę niektóre diagnozy co do rodzaju nowotworu płuc to po prostu wyroki śmierci. Smutne to wszystko, ale niestety prawdziwe. Jeśli będzie źle, to starajcie się dać tacie jak najwięcej od siebie w czasie, jaki mu pozostał. A życzę jemu i wszystkim zdrowia!!!

U mnie niestety sytuacja wyglądała tak samo jak u Ciebie. tata rzucił palenie 10 lat przed diagnozą. Niestey cała sprawa go załamała, nie miał siły, słabł,chudł. Chorował tylko 4 miesiące, ale miał przerzuty w momencie diagnozy.

 Jestem psychologiem i wiem, że batrdzo ważne jest nastawienie. 

Nie można mu się poddawać a trzeba walczyć.

 a mimo zawodu nie pomogłam mojemu Tacie.

 Jeśli chcesz rzeczywiście wiedzieć jak to dalej będzie wyglądało  mogę dać Ci numer telefonu to pogadamy. A może przypadkiem jestes z Łodzi?

 rzymaj się, wiem,że można z tego wyjść i wiem, że Ci ciężko.

 Justa

 Mój Tata umarł na raka płuc w czerwcu zeszłego roku. Jego heroizmu w walce z tą chorobą nie w sposób opisać. Ale do końca walczył.Wierzył , bardzo chciał żyć.W szpitalu w W-wie na Płockiej powiedziano mu i rodzinie ,że to koniec i odmówili pomocy bo ponoć "chemia" by Go zabiła. Ale na szczęście lekarze w szpitalu Onkologicznym byli innego zdania. Miał podawaną "chemię" i miał nawet sukcesy. Każdy sukces w walce z rakiem dodawał Ojcu sił. Niestety serce nie wytrzymało, trzeba było wstrzymać kurację i dopiero wtedy drań pokazał na co go stać. Zaatakował ze zdwojoną siła. Ojciec do końca wierzył, wierzył ,że mu się uda. Miał pomoc najbliższych. Otoczony był miłością i był w domu z nami.Patrząc wstecz jesem przekonana ,że wiara i chęć walki są tu bardzo potrzebne, trzeba choremu dodawać otuchy. Nie wolno się nad chorym użalać, trzeba Mu pomóc ale traktować jak istotę zdrową i pomagać w tej ciężkiej walce.

Brak mi Taty ale każdemu choremu życzę przede wszystkim wielkiej wygranej a tym którzy przegrywają życzę z całego seca aby do ostatniej minuty byli z bliskimi.

 Witaj.mam juz 18 lat..2 lata temu moj tata zachorowal..mial 44   lata, wazyl prawie 120 kg/180cm wzrostu.byl silny..prawie nie chorował.. palił jednak papierosy.. mam mamę ona tez miala raka+nawroty.. tata mial raka ploc..jak pewnie czytalas sa rozne jego rodzaje.. moj tata mial ten drobnokomorkowy.. jesli to cos pomoze.. jest to nowotwor w postaci ''cieczy''-plynu..   boje sie twojej reakcji..ale skoro tego potrzebujesz.. plul zolcia, starsznie sie męczyl..nie moglam na to patrzec.. ze poteznego mezszczyzny przeistoczyl sie w czlowieka przypominającego zaglodzonego afrykanina z nabrzmialym brzuchem..nikl w oczach DOSLOWNIE I SZYBKO.meczyl sie pol roku.pamietam jak kiedys chcial sie napic..po lyku wody, zwymiotowal. wymiotowal dosc czesto, krztusil sie, dusil.. przerazliwie cierpial.. widac bylo tylko bol..wykanczal się..nie mogl potem juz chodzic..udzwignac swego ciala..oddychal przez maskę..inchalował się..mial 9 roznych chemii, serię naswietlan . zapamietalam go jak siedzial .. ... .. taki biedny..umeczony.. niemowleta..noworodki..przy nim to byly goryle..mocne i silne..;(... siedzial tak..rekami zakladalnoge jedna na drugą, siedzial po turecku..skulony.. nieszczesliwy..wykonczony.. uchodzilo z niego zycie..mial sile walki.. ale jednak.. jego skora byla w plamy..biala jak nigdy.. zrosly mu się brwi.. na glowie wylysial..choc niezupelnie.. momentalnie osiwial..strasznie za nim tęsknię ;( cholera..przepraszam..a wiec jeszcze jedno..kazdy gen jest inny..a ra to przedewszystkim zmotowane komorki.. dlatego tez nie zalamuj sie.. sa ludzie ktorzy z tego wychodzą.. KAZDY pamietaj KAZDY PRZYPADEK JEST INNY i kazdy ma szanse wyjsc z tego obronną ręką.. ale nie marnuj chwili..bądz ze swym tatą duzo z nim rozmawiaj o codzienosci..pamietaj sprawiaj kazdego dnia by sie usmiechal..powiedz mu wszytstko to czego nie powiedzialas.nie kaze ci sie  nim zegnac.. ale to taki moment..poprostu trzeba to zrobic.. kochaj calym sercem i kochaj bliskich on musi widziec ze trzymacie sie razem ze zyjecie w milosci.. jesli masz za co przepros od razu nie zwlekaj.. ja nie zdązylam ;( zabraklo odwagi.. a czas mi go zabral ;( przynies mu kwiaty..ciesz sie z nim kazdą chwilą i naucz go tego. jest wiosna wszystko rozkwita ptaki spiewają..zwroc jego uwagę na te najdrobniejsze rzeczy.. na najdrobniejsze chwile.. nie zegnaj sie.ZAGRZEWAJ GO DO WALKI..ALE MUSI BYC PELEN OPTYMIZMU..DLATEGO MUSI CIESZYC SIE ZYCIEM! WTEDY UWIERZY..wtedy bedzie walczyl naprawdę i uda mu się..uda.. i tobie tez tego życzę. powodzenia..macie moje błogosławieństwo..doskonale was rozumiem..doskonale;(

Justa niestety jedynym skutecznym sposobem leczenia raka pluc jest obciazająca operacja- usunięcie fragmentu płuca lub nawet całego płuca. Jednak tylko niewielki procent chorych kwalifikuje się do operacji, we wczesnym stadium choroby. W moim szpitalu procedura jest taka- jeśli wykrywa się guz w zdjęciu rtg wykonuje sie dwa badania- tomografię klatki piersiowej (pozwala dokładniej zlokalizowac guz, okreslić jego wielkośc i czy sa zmienione wezły chłonne) i bronchoskopie, czyli ogladanie oskrzeli specjalnym aparatem- wtedy można pobrac wydzieline do badania i okreslic jaki jest to typ raka. Najgorszy jest rak drobnokomórkowy (po łacinie ca.microcellulare) jego leczy sie tylko chemią ale chorzy nie zyją długo. Przypuszczam ze twój tato miał juz badania i z jakiegoś powodu nie można go operować. Pozostaje wam być w stałym leczeniu pod kontrolą lekarza onkologa, wspierac ojca w tej strasznej chorobie a gdyby miał silną duszność lub nagle pogorszyło sie jego samopoczucie wezwać lekarza rodzinnego lub pogotowie albo zawieźc go na ostry dyżur do szpitala. Pozdrawiam i współczuje

 a także pracuję w służbie zdrowia na oddziale chorób płuc ,gdzie spotykam chorych w różnych stadiach choroby nowotworowej od diagnostyki przez leczenie po niejednokrotnie śmierć. Nowotwory płuc są bardzo podstepną chorobą gdyż w wiekszości przypadków późno dają jakiekolwiek wyraźne objawy . Duża część leczonych w naszym oddziale przypadków była rozpoznana << przypadkiem>> , tak jak u twojego taty . Leczenie tak jak napisała Lekarka zależy od zaawansowania , rodzaju i umiejscowienia nowotworu. Leczenia operacyjnego nie podejmuje sie w przypadku  np. zaawansowanej choroby oraz nowotworów o rozpoznanej dużej złośliwości ( leczenie jest nieefektywne z powodu możliwości powstania tzw. przerzutów).Chemioterapia jest jedną z podstawowych metod leczenia obok radioterapii i zabiegów poeracyjnych. Metody te mogą być stosowane łącznie o tym decyduje lekarz na podstawie badań. chemioterapię najczęściej stosuje się cyklicznie w tzw kursach (podawanie leku - okres przerwy itd...).Chemioterapia jest dość uciążliwą dla chorego metodą leczenia ,poza komórkami nowotworu niszczy i osłabia inne. Większośc chorych źle znosi ją psychicznie i fizycznie mogą wystąpić ;wymioty ,nudności ,brak apetytu (wstrę do niektórych pokarmów) ,obrzęki ,zmiany nastroju drażliwość, wypadanie włosów . Objawy uboczne chemioterapii uwidaczniają się najczęściej już po powrocie chorego do domu . Ważne jest wparcie ze strony rodziny i wręcz anielska cierpliwość . Pomimo trudnych do zaakceptowania zachowań chorego powinniście jako bliskie osoby zawsze być przy nim i dawać mu do zrozumienia że może na Was liczyć.

Taka postawa rodziny może pomóc więcej niż bezsensowne lekarstwa typu.....tatarak (beznadziejny wpis). Życzę Ci dużo wytrwałości i zrozumienia ,a dlą twojego Taty pomyślnych rezultatów leczenia ( znam pacjentów którzy żyją wbrew postawionym diagnozom). Będzie trudno ,ale musicie walczyć ,każdy dzień życia nie jest dniem straconym .  

 Justo, mój Tata zmarł 5 miesięcy temu, po 2.5-letniej walce z chorobą. Podobnie jak u Twojego taty powiedziano mu, że rak jest nieoperacyjny a stan Taty serca wyklucza podawanie chemii. Nie poddaliśmy się, szukaliśmy różnych innych opinii (Lublin, Centrum Onkologii na Ursynowie, Wawelska), doprowadziliśmy do podania chemii (a potem do radioterapii). Tata znosił chemię ciężko, ale efekty były wspaniałe - 1.5 roku spokoju, kiedy odzyskiwał siły i optymizm. Niestety, potem rak zaczął znów rosnąć a druga chemia nie dała już takich rezultatów jak pierwsza. Przegraliśmy wojnę, ale wygraliśmy 2 lata życia. Ale chyba najważniejsze było nastawienie Taty do życia - po pierwszym załamaniu - walczył. Każdego dnia, o każdy dzień. Wiem, że teraz są leki, które łagodzą objawy choroby i spowalniają jej przebieg. Zapytaj lekarzy, może wam się uda. Te leki to IRESSA i TARCEVA. Nie leczą, ale dają trochę czasu... 

U Taty za późno wykryto raka, czy raczej za późno skierowano go do onkologa - zmiany widać było 2 lata przed diagnozą. Do końca nie miał przerzutów (bardzo rzadki przypadek), ale podobno nie wytrzymałby wycięcia jednego płuca. Nie wiem, czy to prawda, ale wiem, że wg lekarzy miał nie przetrzymać pierwszej chemii... Rada dla was - nie wierzcie jednej opinii lekarskiej, wypożyczcie dokumentację i starajcie się uzyskać jeszcze inną opinię! Próbujcie! Dla nas te 2.5 roku było cudem... Wiem, że u niektórych ludzi można uzyskać jeszcze lepsze wyniki, zwłaszcza po leczeniu operacyjnym. Więc trzymam kciuki i życzę wam szczęścia i nadziei!

 Mój wujek miał raka płuc i poprostu je wypluł:( ale to była jeden z najgorszych odmian raka płuc i w dodatku późno wykryty pamietam ze zawsze kolo jego lozka stalo wiaderko, ale chyba nie cierpial bo ciocia bardzo go kochala i dbala o niego z calych sil. pamietam jak bardzo bylam zaskoczona kiedy w otwartej trumnie na pogrzebie zobaczylam mojego usmiechnietego wojka odrazu przestalam plakac. musisz przy nim byc. dla pocieszenia powiem ze moja przyjaciolka miala raka pluc zachorowala w wieku 10 lat przerzut z kosci na pluco wszystko o najwyrzszym stopniu zlosliwosci i w tej chwili ma prawie 30 lat zyje sobie co prawda z jednym polcem ale po nowotworze nie ma sladu:). z twoim tata tez napewno tak bedzie pozdrawiam

 Z rakiem pluc jest tak wlaśnie jak opisujesz. Mój ojciec też wyglądał zdrowo,szok że jest chory. Też nie był operowany-guz był tak niefortunnie umiejscowiony, że operacja była wykluczona. Walczyłem, postarałem się o leki podano w  "kroplówce". Ból po podaniu był tak okropny, że jak mi powiedział nastepnej dawki nie przeżyje. Niestety przepowiedział, dzien przed podaniem leku nastapił wewnętrzny krwotok i koniec. W  szpitalu był tylko miesiąc i tam umarł.Zeby Ci dodać otuchy znam przypadek, że guz  był  zoperowany i człowiek ten żyje juz siódmy rok, chociaz bez lewego płuca. Myślę, że powinnaś się udać do onkologów, specjalistó chorób płucnych i starać się walczyć ojca na rózne sposoby. Dopóki zyje wszystko jest mozliwe. Cuda też się zdarzają, mówie poważnie.

 Wiem o czym mówisz bo sam jestem chorym.Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba.Dowiedziałem się po zrobieniu rutynowego badania (rentgena) klatki piersiowej i jej opisie,że są zmiany.Pobrane wycinki( fiberobronchoskopia ) potwierdziły że mam raka płuc.Obecnie jestem po operacji usunięcia całego płuca i po częściowej chemioterapi ( przerwano leczenie - niska tolerancja organizmu ).

Powiem tak - lekarze leczą , Pan Bóg uzdrawia.

Jestem pełen wiary ,że uda mi się pokonać chorobę.

Wierzę że i z twoim tatą będzie wszystko dobrze.Twój tata tak na prawdę musi uwierzyć,że pokona chorobę. Miłość,wiara i pokora czyni cuda.

Wiara i nadzieja czyni cuda...

Czesc, czytajac wiekszosc wypowiedzi stwierdzam, ze rak pluc jest niewyleczalna choroba... tak, statystycznie wiekszosc pacjentow umiera krotko po rozeznaniu choroby, ale nie wszyscy odchodza. Moja mama zachorowala na raka pluc w 2000 roku, bylo z nia naprawde zle, lekarze tez nie rokowali jej wiecej niz pare miesiecy zycia, wszyscy w rodzinie probowalismy przyzwyczajac sie do mysli "zycie bez niej" co bylo bardzo bolesne i nie do zniesienia. Mame zaczeto leczyc chemioterapia , na poczatku nie dawala efektu, chociaz mama ja dobrze znosila (miala apetyt, nie chudla) lekarze oficjalnie skazali ja na smierc, nie zapomne nigdy tej wizyty, kiedy dowiedzialam sie ze nie ma dla niej ratunku. A jednak... mamy 2006 rok, moja mama nie poddala sie, byla dobrej mysli i chciala zyc, zyje do teraz i patrzac na nia nikt nie pomyslalby nawet co przeszla (a przeszla naprawde wiele) wiec pisanie o negatywnych skutkach chemioterapii jest dla mnie niezrozumiale, to wlasnie chemia uratowala jej zycie, jest wiele skutkow ubocznych, ale silny organizm je zwalcza. Mysle tez, ze najskuteczniejszym lekarstwem jest sama wiara i chec do zycia, Twoj tata nie moze sie poddac a pomoc mu w tym mozesz tylko Ty i Twoja rodzina, wiec przestancie myslec juz o smierci i myslcie wszyscy pozytywnie. Wiem, ze to jest ciezkie, sama przez to przeszlam, ale uwierz mi, zycie jest wielka zagadka i czesto nawet lekarze nie potrafia wytlumaczyc niektorych "cudow". Mam nadzieje ze z Twoim tata bedzie dobrze i wroci do zdrowia,uwierz mi, ze psychika jest glownym bodzcem w chorobie, psychika czlowieka moze wiele zdzialac, wiec mysl pozytywnie i tak nastawiaj Twojego tate a wszystko bedzie dobrze. Pozdrawiam Cie i zycze wytrwalosci w tej wielkiej tragedii, nie zalamuj sie bo nie warto tylko walcz!

 Witaj Justa! Czy ktos umrze na raka czy wyzdrowieje- na to nie ma reguly. Wszystko zalezy od organizmu i rodzaju raka. Bardzo waznym elementem w czasie choroby jest psychiczne podejscie chorego, jego zdeterminowana chec pokonania raka, pozytywne nastawienie do zycia i wiara w wyzdrowienie. Zalamanie to najgorsze co moze sie przytrafic. Organizm ulega wtedy chorym komorkom, ktore mnoza sie z powodu oslabienia w systemie immunologicznym, ktore spowodowane jest depresja psychiczna. 

A wiec nalezy zadbac o dobra kondycje mentalna, chory nie moze myslec tylko o chorobie, o tym co w zyciu negatywne, ale musi znalezc pozytywne strony zycia. To trudne, ale moze pomoc.

Wszystkim dotknietym ta wstretna choroba bezposrednio lub posrednio zycze samego optymizmu i wszystkiego dobrego.

 Justo bardzo mi przykro! Pamiętaj musisz być siłą napędową dla taty. moja mama odeszła 8 miesięcy temu też na raka płuc. był niepoeracyjny. Zastosowano chemię, ale po pierwszej dostała udaru mózgu, a organizm po chemii był tak osłabiony, że nie wyszła z tego. Trzy miesiące leżała sparaliżowana. Miała 58 lat. Bardzo mi jej brakuje...

 Masz wierzyc, ze sie uda!!!!! Nawet jesli innym sie nie udalo - to bez znaczenia. Tez slyszalam o klaczach tataraku ale ich jeszcze nie kupilam bo nie wiem gdzie. Tata potrzebuje z cala pewnoscia pomocy w kwestii odtruwania organizmu duza uwage trzeba zwracac na watrobe bo chemia na raka pomaga ale dla organizmu jest trujaca, toksyczna. Jaki rodzaj nowotworu ma Twoj tatus? Glowa do gory i dowalki z tym parszywym wrogiem sancie cala rodzina a na pewno sie uda. Tata ma walczyc i ma chciec wy go wspierajcie niech czyje sie wazny i potrzebny. Moja mama okropnie sie dusila ale po chemii zaczela normalnie oddychac bo on sie zmniejsza. Ten rodzaj nowotworu, ktory ma moja mama jest bardzo wrazliwy na chemie. Wiem o nim wszystko ale wierze w to w co trzeba wierzyc wiem, ze wygramy i nie slucham zlych rokowan. Pozytywne myslenie sie udziela a mama nie wie wszystkiego o swoim raku. Chore osoby mowia ze chca wiedziec wszystko ale tak nie jest i jesli ojciec bedzie wiedzial wszystko to go zabijecie. Mam nadzieje ze postapicie rozsadnie nie mowcie rodzinie i znajomym prawdy mowcie ze jest dobrze. Trzeba wiedziec ze moze sie znajdzie jakas nawiedzona ciocia ktora przyjdzie do ojca i powie" bo ja sie tak martwie a ty jestes smiertelnie chory i lekaze nie daja nadzieii" Jak taka durna sie pojawi to trzeba z niej zrobic glaba ze predzej sama umrze i ze nie wiecie o czym mowi bo trzeba pamietac ze nie kazdy rak to smierc!!!!!!!!!!!! Badz twarda i nie martw sie

 przecierz kazdy ma prawo wiedziec!!!Wam jest tak latwiej zyc odsuwacie to od siebie zamiast sie z tym pogodzic i zaczac walczyc.Polecam ksiazke pod tytulem "nic mi nie jest poprostu mam raka". Znajomi i rodzina powinna pomagac a zrobią to nalezycie gdy beda znali powage sytuacji.Ty ich ejszcze oszukujesz i odsuwasz od matki kiedy ich najbardziej potrzebuje szkoda gadac poprostu rece opadaja...

 Mój tata zmarł na rak płuc 4 dni temu. Walczył z chorobą od półtora roku, kiedy lekarze w styczniu 2005 roku postawili diagnozę rak płaskonabłonkowy płuca prawego okazało się,że jest on nieoperacyjny, dostał 4 cyle chemi i 10 naświetleń i guz zmalał do 2,5 cm z 8 cm. Niestety po roku nastąpiły przeżuty i już kolejne chemie nie zadziałały. Ale liczy się wiara, mój tata wierzył do ostatniej chwili, wierzył nawet w momencie kiedy umirał a ja razem z nim, że zdaży się cud, przecież lekarz nie jest wyrocznią, zawze trzeba mieć nadzieję. Postaraj się ten czas wykorzystać jak najlepiej okarz mu dużo miości i nigdy nie okazuj przy min,że się boisz. Ja się bałam przez całe te półtora roku ale starałam się tego nie okazywać i dawać mu siłę, która w takich momentach jest bardzo potrzebna. Niech twój tata widzi na twojej twarzy uśniech a nie smutek. Niech wie,że jesteś z nim na dobre i złe. Życzę dużo zdrowia twojemu tacie i niech zawsze ma tą nadzieję, że jutro bedzie lepiej.

  Mozna z tego wyjsc, tez mialem raka ale teraz jestem zdrowy. Moja rada 1.nie ufac zadnym cudownym lekarstwom typu wilkakora energoterapia i inne czary ,strata czasu a nie wiedomo ile sie go ma! 2.Optymizm to polowa sukcesu , trzeba trzezwo ocenic sytuacje :moge miec malo czasu wiec niech przezyje go jaknajlepiej (na poczatku choroby trudno o to bo trudno sie pogodzic z tymi torturami ale jednak trzeba)3.Normalne zycie w miare mozliwosci, nie rezygnowac z tego co sie lubi chyba ze juz centralnie nie ma innego wyjscia:-)4.Bliscy muszą sie nauczyc tolerowac napady zlego nastroju  podczas chemi co jest normą , przy takich meczarniach (jakby ktos nie wiedzial to wymiotujesz przez tydzien  i w kazej minucie tego tygodnia jest ci nie dobrze , bole glowy, oslabienie , a po jakims czasie lysiejsz, do tego dochodza spadki wartosci krwi ale to mnie na szczescie ominelo, da sie przezyc ale wolal bym miec wszytkie zeby borowane niz jeden dzien chemi...)

 

  

 

 

  

 

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
olki6  - rak płuc   |2010-09-06 11:21:03
czytam wasze wypowiedzi z ciekawoscia i myślę ze może miał ktoś do
czynienia z takim przypadkiem jak mój tata trzy tygodnie temu miał usuniete
płuco przyczyna rak płuc złosliwy operacja była w poniedziałek niby
wszystko było w porządku ale w piatek dostał dusznosci i wyladował spowrotem
na ojomie pod aparaturami okazało sie że dostał zapalenia płuca już od 2
tygodni jest w śpiączce farmakologicznej niby lekarze twierdzą ze to dla jego
zdrowia ale ja nie wiem co dalej moze ktoś miał taki przypadek jak mój jeśli
tak to napiszcie jestem załamana nie wiem co mam dalej robić
Mitch  - odp   |2010-09-06 19:14:56
Proszę o kontakt na e-mail możne coś się da zrobić ale potrzeba więcej
danych jak analiza krwi opis kliniczny wiek gr krwi itp moj email
mietven@yahoo.com pozdrawiam Mitch
Rysiek  - A gdyby sie tak zastanowic   |2010-05-05 04:33:13
A gdyby sie tak zastanowic
Mutacja just motorem evolucji. Jest zatem
nierozlacznie z zyciem zwiazana. Dotyczy ona roznych typow komorkowych. Jesli
dotyczy ona Komorek rozrodczych, moze powstac nowy organizm Jesli dotyczy ona.
Innego typu komorek , tez sie dzielacych , moze powstac nowy typ organu to co
nazywamy nowotworem..Natura nie szuka nowych drog ,jesli te dotychczasowe
prowadza do skutku. . Slady ktorymi kroczy sa podobne. Dlatego komorki
nowotworowe w bardzo wczesnym stane przypominaja komorki embryonalne.
Nie
kazda mutacja just uwienczona “sukcesem” Musi odbyc sie w warunkach
sprzyjajacych rozwojowi. Jakoby w “macicy”. Role macicy w przypadku mutacji
komorki nierozrodchej musi. spelniac jej bezposrednie otoczenie.. w pierwszym
rzedzie komorki tkanki wspomagajacej Np. makrophagi. Byc motze dlatego palenie
papierosow,wdychanie Azbestu ,czy inne stany zapalne ,a wiec stany w ktorych
makrofagi jako p...
michal  - Rak pluc   |2010-03-08 16:03:51
Witam
Moja mama ma raka pluc, siedzi on w plucach i w wezlach chlonnych sa
przezuty na watrobe. mieszkam z nia jest slaba boli ja klatka kaszle i ma
zmienne stany temperatury. Jakby ktos podrzucil dobra rade w tym temacie bylbym
wdzieczny. W tej chwili jest w trakcie chemii malo je bo mowi ze chemie w ustach
czuje i nie wygodne to w jedzeniu.
Mitch   |2010-05-26 14:29:05
Prosze o kontakt na E-mail cos sie znajdzie prosze poczytac artkol
ziola
Andyjsko amazonskie i tp pozdrawiam wszystkich Mitch
Nadonkolog  - Polecam to przeczytać   |2010-01-27 11:30:06
http://www.faceci.com.pl/r_rak_metody_konwencjonal ne.html
i o białaczce
.Na pocieszenie napiszę że wielu twierdzi ze pomagają metody gersona
pantelliniego oraz budwig.Poza ty nieco mniej bezpieczne-z nadtlenkiem wodoru i
kwasem dwuchlorooctowym .Zastosowane w odpowiedni sposób powinny pomóc
.
Gość  - Paw Paw przeciw rakowi   |2010-01-07 04:42:35
Witam, sprzedam lek przeciw rakowi Paw Paw (180 tabl. w butelce). Cena do
uzdgodnienia. Proszę o kontakt dareios1@wp.pl
nadzieja   |2010-01-04 01:34:57
http://www.optymalni.com/Listy_i_Odpowiedzi/listy_ i_odpowiedzi.html


witam
ciekawy link do poczytania .
adresy trzeba szukac na stronie .jeden jest w
ciechocinku drugi ośrodek jest w jastrzębiej górze
Anonimowy  - re: Odpiszcie   |2009-12-13 02:21:34
Gość napisał:
Witam...mam 23 lata i czuje ze z moimi plucami nie jest dobrze...Az wstyd
sie przyznac ze trwa to juz ponad rok i w przeciagu tego czasu bylem tylko
2 razy u lekarza.Lekarz przepisal mi banki na plecy jednak nie
pomoglo.Bola mnie pluca,czuje dusznosci,mam powiekrzone
wezly chlonne,migrene,stan podgoraczkowy i jestem notorycznie
oslabiony.Do tego brak apetytu i chudniecie.Pale paczke papierosow
dziennie,moze to powod dusznosci jednak reszty obiawow nie
potrafie wytlumaczyc a lekarz nie chce dac mi skierowania na
przeswietlenie.Mam zamiar wiec zrobic badanie bez skierowania.Czuje sie
naprawde zle,ukrywam to bo nie chce nikogo martwic,jednak zmeczenie i
bol trudno ukryc.Moze to grozlica,albo inna przewlekla choroba?W moim
wieku rak jest chyba ewenementem,jednak moj przyjaciel majac 23
lata zmarl na raka ploc.Pisze bo dobrze sie...
ak   |2009-12-23 12:48:02
Moim zdaniem zmień lekarza i to jak najszybciej. A na przeswietlenie skieowanie
jest konieczne z tego co wiem. Pozdr i życzę zdrowia
Mitch  - odp   |2010-05-26 14:25:00
Prosze o kontakt na E-mail cos sie znajdzie prosze poczytac artkol ziola
Andyjsko amazonskie i tp pozdrawiam wszystkich Mitch
mamila  - sprzedam TERCEVE   |2010-07-31 06:53:39
Mam do sprzedania lek TERCEVA 150 mg opakowanie 30 szt. data ważności do 2012.
Cena do uzgodnienia, kontaktować na nr tel. 0 606 994 088
Dawid1978  - Ukrain   |2009-12-12 12:13:21
Posiadam lek Ukrain pozostały po leczeniu bliskiej osoby.
Zainteresowanych
proszę o kontakt: dave_m@op.pl
monika  - Ukrain   |2010-03-22 02:19:22
Czy nadal jest to ktualne? W jakiej ilosci i w jakiej cenie?
Mietek  - odp   |2009-11-20 16:56:24
Szanowna Pani dieta Kwasniewskiego jest bardzo skuteczna dla ludzi
posiadających gr krwi 0 i wtedy węglowodany żywią raka przy innych grupach a
zwłaszcza A to jest akurat odwrotnie Co prawda na świecie a zwłaszcza w
europie większość bo ponad 70% posiada grupę 0 dlatego dieta optymalna jest
tak skuteczna jak zaznaczałem w pozostałych mięso a zwłaszcza czerwone cukry
pieczywo karmią nowotwór pozdrawiam Mietek z Peru
nadzieja  - podobno ratunek   |2009-11-20 13:54:51
witajcie
czytam te wsystkie opisy i strasznie to smutne.Moja mam rowniez zmarla
ale gdy bylam dzieckiem.Moj tesć wybronil sie przed rakiem stosujac diete
Kwaśniewskiego inaczej zwana dieta optymalną.tzw tłusta dieta.Podobno rak
żywi się węglowodanami więc im ich mniej tym lepiej.Poszukajcie na
internecie może komuś pomoże.Podobno wielu ludzi wyzdrowiało stosując tą
dietę.Nadmienię jeszcze że teść jest chory na serce był 1 zawał i tłusta
dieta wpływa na niego super nawet wyniki badań ma bardzo dobre i nie bierze
żadnych leków na serce
pozdrawiam
Mietek  - odp   |2009-09-13 15:12:30
Wazne nalezy sprawdzic czy nie jest zlosliwy i jaki to jest typ wiec radze
zrobic tomografjie zanim zrobi sie biopsje .Ale nie zamartwiac sie na przod
-pozytywnych mysli zycze Mietek
ania   |2009-09-13 21:45:46
A ten zwrot "wysycony". Co to znaczy? Pozdr
ania   |2009-09-12 00:34:43
Czy ktoś może wie co to znaczy guz na płucu 3mm dobrze wysycony?
Czy należy
się tym martwić? Pozdr
sarah  - Tarceva 150mg   |2009-09-04 13:44:41
Witam,sprzedam orginalne opakowani Tarceva 150mg, 30 tabletek na raka pluc i
trzustki.Termin waznosci do wrzesnia 2011 roku.Cena do
uzgodnienia.
Zainteresowanych prosze o kontakt:
e-mail
:krystyna.sow@googlemail.com
rafel  - pluc czy pluca?   |2009-07-26 18:21:06
witam wszystkich wy tak piszecie o tym raku ja wiem ze sa drobnokomorkwe itp ale
rak pluca a rak pluc to to samo czy nie|?
Maciek  - sok NONI, Transfer Factor Plus i inne le   |2009-05-22 13:42:13
Witajcie,
W czasie podawania mojemu ojcu chemii chcialbym wzmocnic go sokiem
NONI, ale nie wiem, jak to działa i czy jest to pomocne. Czy nie ma
przeciwskazan do stosowania go podczas chemii? Moze ktos moglby mi cos doradzic
na ten temat? Drugie pytanie: Moze ktos sie orientuje, kiedy nalezy podawac lek
'Transfer Factor Plus Advance Formula' tzn. czy w czasie chemii, naswietlan, czy
po wszystkim? Jak jest mozlwosc zdobycia tego leku? Tata ma raka pluc
(wielkokomorkowy) z przerzutami do mozgu. Podaje swoj kontakt, jakby ktos mial
wiedze na powysze tematy: klaks@o2.pl
Kasia   |2009-05-18 18:04:13
U mojej mamy 3 miesiace temu wykryto raka pluca -plaskonablonkowy. Usunieto jej
czesc pluca wraz z wezlami chlonnymi. 2 tygodnie temu miala pierwsza chemie. Na
poczatku czula sie bardzo dobrze, teraz wszystko ja boli, glowa, brzuch, kosci,
zyly, rece, nogi...Boje sie tej chemii, a czeka ja jeszcze 5 serii. Nie wiem jak
to zniesie, jak juz po pierwszej sie tak zle czuje. Ale najgorszy jest ten
strach, ze ta chemia wcale moze jej nie pomoc. Nie wiem czy te lekarstwa ktore
tu podajecie sa naprawde skuteczne? Lekarze nie chca sie na ten temat
wypowiadac. A ja z moja siostra wiemy, ze trzeba cos zaczac robic, tylko co? Ja
mieszkam w Rzymie, myslalam zeby moze tu znalezc jakiegos onkologa, ale szczerze
mowiac to nie sadze, zeby tu leczyli lepiej. Prosze o jakas porade, moze ktos
jest lub byl w podobnej sytuacji. Caly czas sie modle za mame i mam nadzieje ze
Bog jej pomoze.Tak bardzo kocham moja mame. Nie potrafie normalnie zyc, nie
Gość  - TARCEVA - sprzedam   |2009-05-12 03:59:27
Witam, sprzedam 16 tabl x 150 mg Tarcevy. Lek został mi po chorobie cioci, był
kupiony legaalnie w aptece. Cena: 2500zł. Termin ważności: maj
2010r.
Zainteresowanych proszę o kontakt pod nr 781524049, e-mail:
chrzana93@buziaczek.pl, GG - 12817575
Gość   |2009-02-15 09:22:36
Proszę o radę. Mój mąż jest po operacji /3 dzień/ usunięcia lewego płuca
/ wysokodojrzały guz neuroendokrynny typu APUDOMA z indeksem poliferacyjnym
poniżej 2 %. Wycięcie całego płuca było podyktowane skomplikowanym
umiejscowieniem oraz naciekiem na oskrzele. Torakochirurg zapewnia, że nie
bedzie innego leczenia i nie mamy myśleć o zadnych przerzutach ,gdyż węzły
chlonne sa czyste i pozostale narządy również/ potwierdziło to badanie
tomografem komputerowym oraz bronchofiberoskopia. Pomimo zapewnień nie jestem
do końca ufna, boje sie.
Gość   |2009-01-08 13:20:30
Wszystkim chorym na jakiegokolwiek raka polecam obowiązkowo przeczytać
książkę pt.Antyrak można kupić w internecie. Ściśle przestrzegać dietę
dr Budwig . Proszę poszukać w internecie. Stosować duże dawki Transfer
Factor Plus. pozdrawiam wszystkich i nie lękajcie się modlcie się i
walczcie . pozdrawiam bonavita@o2.pl
Gość  - sprzedam tarceva 150   |2008-11-05 05:31:45
tak jak w tytule odstapie lek tarceva 150 mg cena do uzgodnienia kontakt
menka81@o2.pl lub GG 6135127
pozdrawiam!
Gość  - moj tata   |2008-10-13 06:26:01
co mam powiedzieć wstępna diagnoza rak płuc jeszcze szczególowych badań nie
było a ja już nie mogę dać sobie rady jak mam żyć jak go wspierać ?sama
nie wiem co dalej
Gość  - psychika   |2008-08-09 04:19:22
z serca piszę. ni jak to sie ma dla rozumu i logiki.
kiedy się zachoruje na
cokolwiek trzeba się z tym pogodzić, przyjąć to takie jakie jest. nie wolno
się załamać. trzeba się modlić, walczyć z chorobą jak się da. dobra
psychika to dzisiaj wiara w Boga, Chrystusa. każde cierpienie związane z
chorobą, każdy dzień walki i modlitwy trzeba ofiarować Bogu. trzeba być jak
św Jakub który na siłę od Boga chciał coś dostać. zawsze prosić, mieć
ufność, być w zgodzie z Wolą Boga, ale jednocześnie wierzyć i wierzyć.
trzeba dać z siebie wszystko, a resztę zostawić Bogu i zdać się na jego
miłosierdzie. za każdy dzień dziękować i każdy dzień dobrze wykorzystać,
choćby tylko po to aby z każdym dniem zbliżyć się do Boga. by móc mu w
pewnej chwili powiedzieć ; bierz mnie stąd do Królestwa swego. żeby się
narodzić na nowo. pozdrawiam. wiem że to trudne, ale warto szukać.
ania   |2008-08-02 19:18:39
3 dni temu dowiedzielismy sie ze moj tata 56 lat ma droibnokomorkowego raka
pluc. tata czuje sie dobrze i wyglada swietnie. przerzutow do innycg organow nie
ma , czekay na wyniki biopsji wezllow chlonych. lekarz stwierzdil ze rak jest
nieoperacyjny ze wzgledu na polozenie blisko tchawicy i rodzaj drobnokomorkowy.
za tydzien chca zaczac chemie. dodam ze ja mieszkam z siostar w stanach a
rodzice sami w pOLSCE. serce mi sie kraja jak pomysle ze nie moge byc przy nich
nonm stop., za dwa mieisiace wychodze za maz. nbilety dla rodzicopw sa kupione.
zatsanawiam sie czy po 2 cyklach chemi tata bedzie w stanie pokonac dluga
podroz? mam matlik w glowie i serce roizdarte na pol. prosze o opinie moze rady.
moze sa jakies ziola lub inne leki ktore warto byloby
sprobowac
zajana@gmail.com
ANIA  - MÓJ TATA MA RAKA!!!!!!!!!!!!!!!!   |2008-07-28 12:55:16
Czy ktoś spotkał się z przypadkiem żeby podawano chemię 2-3 kursy prtzed
operacąć docięci płuca???
kasia   |2010-04-29 00:30:41
Tak ,jest to chemia indukcyjna przygotowująca do operacji
Gość  - Co o raku mówi Nowa Germańska Medycyna   |2008-07-28 11:41:22
http://www.germanska-nowa-medycyna.pl/
Gość   |2008-07-21 14:24:05
a ja mam dośc nadzieja umiera i cały czas mysle ze robie za mało dla
mamusi.nie mam siły ona coraz gorzej sie czuje -rak płuc z przezutem
zoperowanym do mozgu-lekarze znieczuleni, tata zaczął pic a mam ciagle spi spi
leży nie ma siły.a ja powoli trace nadzieje mam dosc tego wszystkiego.prosze o
pomoc, co mam zrobic gdzie mam isc 698185599
Przemek  - Rak płuc   |2008-06-21 05:23:46
W lutym tego roku zdiagnozowano (przez przypadek- RTG po wypadku na rowerze) u
mnie niedrobnokomórkowego raka lewego płuca, nie operacyjnego. Naszczęście
bardzo dobrze zareagował na radioterapie i po 22 seriach nie ma po nim już
śladu.
Teraz czeka mnie co miesięczna kontrola, ale jestem dobrej myśli.
Gość  - Niepewność   |2008-05-03 11:48:04
Witam, mój tata ma 63 lata 2miesiące temu wykryto u niego raka płuc -
nieoperacyjny 4,5cm.Jest po chemii , psychicznie i fizycznie czuje się dobrze
.Za dwa dni ma rozpocząć radioterapie, pali papierosy 40lat,jak przebywał w
szpitalu to miał przerwę teraz znowu pali, czy to mu pogarsza jego
stan.Proszę jeżeli ktoś spotkał się z takim przypadkiem moja prośba o
radę jak można mu pomóc ?, co można jeszcze dla niego zrobić?Jakie ma
szanse ?Dziękuję za każdą rade.
Gość  - Witam   |2008-04-07 12:25:15
Mój tata ma niedrobnokomórkowego raka płuc z przerzutami min. do nadnerczy,
drugiego płuca i wątroby. Miał serię naświetleń i 2 dni temu miał chemię
i... nie może chodzić właśnie po tej chemi, tak mi się wydaje. Czy to
przejdzie? Czy u kogoś był taki sam przypadek?
Gość  - rak płuc niedrobnok. z przerzutami   |2008-02-12 21:58:11
Jeżeli ktoś może mi pomóc to proszę podac w jaki sposób mozna załatwić
Tranfer Factory,błagam mamy mało czasu,bo już sa przerzuty i stan chorego
się pogarsza
esit13  - transfer factor   |2010-06-21 09:34:43
ja zamawiam przez telefon nr 079248644
ANIA  - SELOL lek eksperymentalny   |2007-12-31 12:18:23
Moj tata zmarl na raka pluc niecale dwa miesiące temu. Bral chemię oraz
eksperymentalny lek, opracowany przez polskich uczonych, o
nazwie SELOL. Niestety tata mial nowotwor w stanie
bardzo zaawansowanym i zmarl po 5 miesiącach od diagnozy. Ale ponoc
selol jest BARDZO SKUTECZNY w leczeniu RAKA PROSTATY - zainteresowanych
odsylam do artykulu na
stronie http://www.eduskrypt.pl/czy_nastapi_przelom_w_walc e_z_rakiem-
info-321.html
Selolem zajmuje sie dr Suchocki ze szpitala na Banacha w
Warszawie oraz prof. Kuraś z Wydzialu Biologii
Uniwersytetu Warszawskiego (obaj są wymieniani w artykule) - my
wlasnie z prof. Kurasiem mielismy kontakt - przemily, niezwykle zyczliwy
czlowiek!

Tacie niestety już nie udało się pomóc. Dziś
staram sie zorientowac, czy lekarzowi, który doprowadzil tatę do tak
poważnego stanu, mozna wytoczyc&nbs...
Z nadzieja....  - rak płuc   |2007-12-13 10:39:43
Witam wszystkich,chcialabym ustosunkowac sie do niektorych wypowiedzi.Otoz mam
tatusia chorego na raka pluc,i wierze wierze ze bedzie dobrze,,,Moj tatus ma 45
lat,jest fantastycznym czlowiekiem i dla mnie najwiekszym autorytetem, do tego
bardzo madry pomocny i pracowity i niestety ta choroba....POWIEDZCIE MI CZEMU
takie pijaki zlodzieje zabojcy nie choruja tylko ludzie ktorych ta choroba
powinna omijac.Ostatnio rozmawialam ze starszym panem po 80-tce i zalil mi sie
ze nie chce sie jemu zyc ze meczy sie...czemu takim ludziom dane jest zycie
dlugo?NAJGORSZA JEST TA BEZSILNOSC KTOREJ NIE JESTESMY POKONAC!!!!!.WIERZE ZE
WIARA CZYNI CUDA CHOC JUZ TROSZKE ZWATPILAM BO POGARSZA SIE......POWIEM WAM (MAM
18 LAT) ODDALABYM ZYCIE ZA MOJEGO TATUSIA ZEBY TYLKO ON BYL ZDROWY I ZYL.SKORO
JEST TAKA WOLA BOGA MOZE MI ZABRAC ZYCIE BYLE TATUSIA OCALIL
Gość   |2007-12-11 15:11:38
Witam!!!4 mc temu umarł moj tata miał miec tylko operacje przepuchliny.2.5
roku temu zachorowała moja mama ,miała usuniety płat płuca miało bydz
wszystko dobrze jednak tak sie nie stało,doszło do nastepnej wznowy a teraz sa
przerzuty do przewodu pokarmowego i watroby.Dzis prosiłam ordynatora mówiac ze
nikt mi nie został aby podali mamie chemie nie wiem czy to dobrze czy
zle.Zawsze zastanawiałam sie nad pojeciem szczescia teraz wiem szczescie było
wtedy kiedy siedielismy z mama i z tata w ogrodzie pilismy kawe ismialismy
sie.Kiedy mama zachorowała mówiłam sobie ze nic gorszego nie moze sie stac a
tu...umiera nagle moj tata.PAMIETAUJCIE ZAWSZE MOZE BYC JESZCZE
GORZEJ.pozdrawiam Angelika.
Mitch  - Rak płuc   |2007-12-08 13:05:13
Jest to jeden z najtrudniej poddający się leczeniu ,Sam to pszechodziłem
,Może dlatego że wykryto u mnie zbyt puźno -wszak płuca nie bolą .
Miałem
w prawym płucu 2 duże guzy przeżuty do prawgo płuca gdzie ich było 8
mniejszych 1-2,5 cm na to nałożył płaskonabłonkowy no i przeżuty na
żołądek i jelito grubę poniepotrzebnej przerwie na święta wbrew woli
lekarza prowadzącego doszły jeszcze oskrzela co wydłużyło terapię ale
dzięki Bogu,Shamanom i lekarzom ,mojej żonie i wielu innym ludziom żyję i
jak na razie nie ma nawrotów a badam sie systematycznie 2-3 rzay w roku .Jak
ktoś zainteresowany może poczytać na tej stronie w artykółach Papużka...I
moje leczenie w Limie
lub skontaktować się bezpośrednio ze mną info w
Kontakty pozdrawiam Mitch
kibiras  - prosze o kontakt mailowy   |2010-01-03 17:37:29
witam, prosze o szczegolowe informacje jak sie pan leczy, czy mial pan chemie i
jakie leki pan stosuje, badz suplementy. Dziękuje z gory za info, mąż jest
chory dowiedzialam sie 2 ty'godnie temu nie wiem co mam począc. chemie ma na 21
sty'cznia, ale mąz rezygnuje z niej.
ewelina  - niedrobnokomórkowy rak płuc   |2007-11-23 09:13:44
u mojej mamy wyktyto tego raka z przezutami do węzłów śródpiersia i
drugiego płuca,mama czuje sie super ,chcą jej podac tylko chemie ,czy naprawde
jest aż tak żle?czsem myśle że lekarze ida na łatwiznę i odrazu stawiają
na człowieku kreskę,w przyszłym tygodniu mama zaczyna chemie ,co podać jej
za leki,witaminy -kompletnie sie na tym nie znam pomóżcie!!
Rajmund53@op.pl  - Już 13 miesišc walczę!   |2007-11-19 02:01:01
W pazdzierniku ub.roku wykryto u mnie
raka drobnokomórkowego płuc,pól roku
chemioterapi,28 cykli radioterapi,leczenie zakończyłem 23 sierpnia br.Zmiany
nowotworowe wycofały się,guz był w œrudpiersiu 4x5 cm był do pprzezut do
wezłow chłonnych.Narazie czuje się zdrowy to juz 13 m-cy,pomalutku wracam do
zdrowia.
aga   |2007-11-06 10:23:00
witam moj tata ma 47 lat
miesiac temu wykryto u niego drobnokomorkowego raka pluc z przerzutem do
watroby.cala rodzina jest zrozpaczona. jest po pierwszej seri chemi znosi ja
bardzo dobrze.lekarze nie dawali mu nadzieji.mowili ze nie doczeka chemi ale
cale szczescie mylili sie.jesli ktos byl w podobnej sytlacji prosze niech
napisze jakie sa rokowania i jak dlugo z nami zostanie.na razie psychicznie
czuje sie dobrze.cieszymy sie z kazdego dnia bycia z nim.nie chce zeby
umal.prosze o odpowiedz.
Gość  - renia   |2007-10-24 02:16:12
u mnie podobnie jak u większości z was ktoś z rodziny ma raka, to mój tata.
ja obecnie jestem na 4 roku studiów i nie wiem czy uda mi się je skończyć.
Tata poszedł do lekarza w lipcu bo żle się czuł, pani doktor stwierdziła
zatoki ( tylko że tata nigdy nie chorował na zatoki), przy wizycie następnej
u innego lekarza wyszło na jaw że ma on wodę w lewym płucu i tak się
zaczęło. Wtedy dowiedzieliśmy się o chorobie i to było dla nas szokiem bo
przecierz tata nigdy nie polił papierosów, nie nadużywał alkocholu itd.
Podano mu 2 chemie ratujące życie bo nie można było ustalić głownego
źródła. W pewnym momencie było już naprawdę źle bo miał sparaliżowaną
lewą stronę i nie chciał nikogo widzieć oprócz mamy. Teraz już jest
sprawny, ustalono źródło i właśnie się dowiedziałam że jest to rak
płaskonabłonkowy płuca i że jest on zabójczy jak przeczytałam w
internecie. Nie w...
Gość   |2007-10-17 09:32:48
Moj tata ma raka pluc zdiagnozowanego w sierpniu jest po drugiej chemii od kilku
dni ma częste bole glowy czy to cos powarznego prosze o pomoc
Edward  - Rak płuca   |2007-10-16 12:15:27
Choruję na raka niedrobnokomórkowca prawego płuca .wykryto go u mnie pod
koniec lutego 2005r.Leczenie rozpocząłem w kwietniu.W/g lekarza jest to rak
nieoperacyjny i jestem leczony chemią w Centrum Onkologii na Ursynowie.Oprócz
chemii brałem lek w tabletkach o nazwie TARCEVA.Efekt był mizerny.Nie czułem
poprawy i przerwałem leczenie,oczywiście za zgodą lekarza.Ostatnią chemię
dostałem 4X. Czuję się,na dzień dzisiejszy,dobrze,ale boję się że to nie
potrwa długo.Czy ktoś brał TARCEVE i z jakim skutkiem.Czekam na odpowiedź.
Gość  - "Prosze o pomoc"   |2007-09-07 12:47:59
Witam!!!
Nie wiem jak mam się zachować,jak pomóc mojej mamie.Dowiedziała
się,że ma gruczolakoraka a przy okazji o tym ,że już żadne leczenie nie
wchodzi w grę tzn żadna chemio czy tez radioterapia.Ponieważ guz jest tak
duży,że nie mogli go wyciać a o jednym płucu by nie umiała samodzielnie
oddychać,także radio i chemioterapia mogłaby ją wykonczyć.
Ciągle zadaje
sobie pytanie jak się czuje człowiek,który wie ,że wydali na niego
wyrok???Czy wogóle warto mieć jeszcze jakąś kolwek nadzieję.
Bardzo to
przeżywam tym bardziej,że jestem w zaawansowanej ciąży,ale mimo wszytkiego
chciałabym pomóc mojej matce,tylko jak???Może ktoś zna odpowiedż na to
pytanie...???
Beata  - Transfer Faktor Plus Advance Formuła   |2007-08-28 06:25:54
Bardzo was proszę pomóżcie mi znalesć kontakt zeby mozna było sprowadzic
ten Transfer Factor, mój tata ma raka łuc płaskonabłonkowego, jutro ma
pirwszą chemię, boje sie bardzo zeby go nie zniszczyła.
mój
mail:beata@ara.one.pl
kamila  - pomozcie   |2007-08-27 05:52:28
mojamama choruje na zwapnieniepluca ostatnio dr powiedziala ze ma na
prawymplucu drobne zmiany wlokniste cotojest pomocy kamila
Jola  - Rak płuca prawego   |2007-08-14 14:06:53
Czy ktoś podawał grzyba Reishe, też wzmacnia system odpornosciowy przy
nootworach.300 zł 60 tabletekPodaję ojcu zobaczymy.Ponoć b,dobry.
Gość  - Odpiszcie   |2007-08-03 07:41:12
Witam...mam 23 lata i czuje ze z moimi plucami nie jest dobrze...Az wstyd sie
przyznac ze trwa to juz ponad rok i w przeciagu tego czasu bylem tylko 2 razy u
lekarza.Lekarz przepisal mi banki na plecy jednak nie pomoglo.Bola mnie
pluca,czuje dusznosci,mam powiekrzone wezly chlonne,migrene,stan podgoraczkowy i
jestem notorycznie oslabiony.Do tego brak apetytu i chudniecie.Pale paczke
papierosow dziennie,moze to powod dusznosci jednak reszty obiawow nie potrafie
wytlumaczyc a lekarz nie chce dac mi skierowania na przeswietlenie.Mam zamiar
wiec zrobic badanie bez skierowania.Czuje sie naprawde zle,ukrywam to bo nie
chce nikogo martwic,jednak zmeczenie i bol trudno ukryc.Moze to grozlica,albo
inna przewlekla choroba?W moim wieku rak jest chyba ewenementem,jednak moj
przyjaciel majac 23 lata zmarl na raka ploc.Pisze bo dobrze sie czasem wygadac w
sytuacji gdy cos sie w sobie dusi.Pozdrawiam :/
Gość  - okreslenie badania   |2007-07-25 23:05:54
Witam,

Chcialabym prosic o pomoc, czy TK klatki piersiowej z ponizszym opisem
wskazuje, ze ktos ma raka? : Zagęszczenia z częściowo widocznym bronchogramem
w czesci przypodstawowej segmentu 3 plata gornego, zmiany niedodmowo-zapalne,
zmiany naciekowe, zwloknienie w płacie środkowym pluca prawego oraz u podstawy
plata dolnego pluca lewego bez cech plynu w j. oplucnowych, nie ma powiekszonych
wezłow chlonnych.
Bardzo dziekuje za odpowiedzi
Marcin  - Coś nie tak.   |2007-07-20 10:45:09
Mój tata umarł w lipcu tego roku. Miał raka płuc 6 na 5 cm, który obumarł
i się rozpadł. 15 lat temu miał operację serca. Byliśmy w szpitalu
onkologicznym na ursynowie. Na początku miał tylko chrypkę, ale po badaniu
bronchoskopii podczas, której przebija się tchawice by wprowadzić sonde do
płuc jego stan drastycznie się pogorszył. Zaczął odczuwać silne bule w
płucu prawym, gdzie miał jamę po obumarłym guzu. Słabł z dnia na dzień.
Po tym badaniu lekarz stwierdził, że nie mogą operować, ani dać chemii, ani
radioterapii ze względu na przebytą operację serca i niskie ciśnienie krwi.
Zastanawiam się po co wogóle przebijali tchawice i ruszali tego raka skoro juz
wcześniej jasne było dla nich, że nie pomogą mu wcale. Może chcieli
poćwiczyć? Lekarz nie doradził wogóle nic co brać w razie bólów tylko
kazał przyjść na kontrolę za miesiąc. Zupełnie nic nie pomógł. Po
tygodni...
Martyna  - prosze o podanie nazw ziol i diet wspom   |2007-06-17 13:39:43
moj narzeczony mieszka wNiemczech ma raka watroby zprzerzutami na mozg
najprawdopodobniej( ta nieumiejetnosc jezyka..ma jakies plamy na mozgu i ma
miec naswietlany..jest po chemii..ale nie to wazne
bylam teraz ( mieszkam i
pracuje w POlsce nie moge na razie z nim byc w Niemczech i co sie okazuje
lekarz nie przepisal zadnej diety..nie rozumiem dlaczego? Powiedzial,ze palic
mzoe bo teraz za pozno na rzucenie..zrozumialam ze to ostatnie miesiace..n bo
zadnej diety? Ale pomnoc lekarz twierdzize naswietlania i ze moze wcale nie
koneic . Wiec ja juz nic nie rozumiem skoro jest szansa to zcemu nie podal
diety? Czemu powiedzial,z dieta to rzecz niesprawdzona??? ? Ja slyszalam ze
jedzenie wedlin , miesa zwieksza ilosc rakowych komorek..a tu angle nie ma
diety..moj ojciec umarl na raka waroby mial podobne lekarswta wsumie to te
same..ale i mial diete ..przestal palic walczyl 4lata..umarl wszpitalu.nie
zdazylam go zabrac do dom...
Gość  - walka z rakiem   |2007-06-13 05:41:01
to trudne pogodzic sie i patrzec jak osoba ktora kochamy i nie wazne czy to maz
brat czy mama cierpi i ze nie ma juz ratunku jak mozna byc optymista patrzac na
kogos kto umiera?
MONIKA   |2007-06-07 13:42:52
CZESC.JA Z TAKIM ZAPYTANIEM MOJ NARZECZONY OD MIESIACA MA JUZ ZNACZNA CHRYPE.BYL
JUZ U LEKARZA KTORY STWIERDZIL POCZATKOWO ZE TO PRZEZIEBIENIE POZNIEJ ZE TO
JEST ZWIAZANE Z ZOLADKIEM ALE TAK NAPRAWDE SAM CHYBA NIE WIE CO MU DOLEGA.JA SIE
BOJE ZE TO COS POWAZNEGO .CZY MOZECIE MI DAC NAMIARY NA JAKIEGOS DOBREGO
SPECJALISTE OD GARDLA ,KRTANI W NOWYM YORKU Z GORY DZIEKUJE.
Gość  - rak płuc osób po 80 roku życia   |2007-04-12 15:53:27
Mój dziadek ma 85 lat. kilka tygodni temu z wycinków pobranych w badaniu
bronchofiberoskopowym rozpoznano raka niedrobnokomórkowego. Dano nam nadzieję,
że jest to jeszcze zmiana oeracyjna, mimo wieku dziadka. ma bardzo dobre
wyniki, jest w bardzo dobrej formie. Jednak doktor nie podjął się wykonania
operacji, twierdzac, ze w tym przypadku konieczne moze być usunięcie całego
płuca a tego dziadek może nie przeżyć. Teraz mamy skierowanie do poradni
radioterapii gdzie doktor ma podjąć decyzję o ewentualnym leczeniu
radioterapią, jesli nie bądą się zastanawiac nad jakąs
chemioterapią.Dzadek czuje się dobrze, jest ciekawy życia, jednak meczą go
te ciągłe wyjazdy na badania, z których nic nie wynika. Nie wie otym, że ma
raka. Widać, że się boi kolejnych wizyt u lekarzy. dlatego zaczęliśmy się
zastanawiać, czy nie lepiej byłoby pozostawić sprawy własnemu biegowi. Nie
męzyć go. Czy ktoś z ...
Aneta  - Witajcie   |2007-03-28 07:45:19
Ja i moja rodzina pozegnalismy naszego Ojca 3 marca.Rozpoznano u Niego
drobnokomórkowego raka płu w sierpniu ubiegłego roku.Zmarł z powodu
przeżutów do mózgu.Poprostu zasnął...Miał 52 lata.Do końca wszyscy
mieliśmy nadzieję i nie dopuszczaliśmy myśli o najgorszym,ale Ojciec był
coraz słabszy.Jednego jestem pewna.Tego,że cieszyl się,że ma nas.Nigdy nie
należy się podawać i do końca podtrzymywać w chorym nadzieję,że będzie
dobrze.
Pozdrawiam wszystkich.
Renia  - Boże pomóż mojej mamuni   |2007-03-25 12:47:40
W styczniu tego roku dowiedziałam się,że moja mamunia ma raka płuc:
niedrobnokomórkowy,prawdopodobnie płaskonabłonkowy rak płuca prawego.Mama ma
55 lat, jutro jedzie na pierwszą chemię.Jak czytam powyższe wypowiedzi
wasze,to potwornie się boję.Tak bardzo ją kocham nie mogę jej
stracić.Napiszcie coś więcej o tym typie raka.
Gość   |2007-02-24 14:04:47
adenocarcinoma pulmonis sinistri cum metastates ad lymphonodulorum
przetłumaczcie to proszę
Mitch  - Odpowiedź dla Arura   |2007-01-29 09:49:22
Sz.Panie Nie podał pan żadnych danych w sprawie kontaktu.Ja miałem podobne
schorzenie z tym że z przerzutami Co jest opisane na tej stronie w paru
artykułach miedzy innymi w Promyk.... itp proszę o kontakt ze mną
telefoniczny 928 635 2787 lub E-mail miet@commspeed.net
Jest duża
możliwość wyleczenia w moim stanie na chemioterapie było już za późno
choć z tego co mi wiadomo to przy tego typu raka chemia jest mało skuteczna
czasem wręcz szkodliwa.Pozdrawiam Mitch
Artur  - Rak niedrobnokomórkowy płuca lewego   |2007-01-26 17:47:08
TK-klatkipiersiowej z dnia 24.01.2007.wykazuje po stronie lewej w lokalizacji
segmentu1/2 nieregularne ognisko dochodzace do wymiaru 6cm przemawiajace za npl
z towarzyszacymi zmianami niedodmowo-zapalnymi.Zmiana dochodzi do wneki,gdzie
nacieka okolice podzialu lewej tetnicy plucnej.Poza tym w miazszu pluc bez
uchwytnych zmian ogniskowych.Niw uwidoczniono powiekszonych wezlow
chlonnych
-KONSULTACJA TORAKOCHIRURGICZNA 25.01.2007.carcinoma non
microcellulare pulmonis sinistri.Ze wzledu na mozliwosc naciekania tetnicy
plucnej proponuje chemioterapie.po 2-3 cykle kontrolne TK klatki piersiowej i
konsultacje pod katem leczenia operacyjnego.

Karte Informacyjna o takiej
tresci odebralem w raz z moim tata dwa dni temu ze szpitala.
Ludzie blagam was
napiszcie co o tym myslicie jakie mogo byc rokowania,czy sa jakies szanse jak
najpierw podaja chemie a potem dopiero operacje,Bardzo prosze jesli ktos z was
mial taki przypadek zeby ...
Mitch  - Palenie   |2007-01-20 18:49:07
To zależy jakie papierosy-najgorsze są typu Lights bo mają wyciągnięte
najwięcej nikotyny średnio zawierają jej tylko 3-5% tego co liście
tytoniu.Dlatego wielu palaczy pali coraz więcej.Rzucenie palenia zwłaszcza w
młodym wieku szybko regeneruje i oczyszcza pęcherzyki płucne choć nie do
końca dlatego zalecane są komory tlenowe proszę sobie poczytać Lima komory
tlenowe z poważaniem Mitch
Gość   |2007-01-20 11:44:50
Pale juz 2 lata czy moje pluca sa bardzo zanieczyszczone ? prosze o
odpowiedz...aha i czy po rzucenie pluca sie jakby czyszcza ??
Ania  - jakakolwiek informacja o Ukrain   |2006-11-05 12:32:12
proszę również o informacje na temat sposobu sprowadzenia tego leku do
Polski, dla bliskiej osoby jest to ostania szansa.
Mietek  - Rak Płuc   |2006-10-21 10:09:58
Sam miałem raka płuc z przerzutami na żołądek i jelito grube oraz oskrzela
i wyszedłem z tego dzięki Ayahuasce, Guanabanie i innych ziół oraz Dr
.Gustavo Elera z San Ramon
Stosuje bardzo niekonwencjonalne metody.
Proszę o
kontakt. Jestem w tej chwili w La Merced w Peru Mietk
Moj kontakt
miet@commsped.net
Kris  - Lek Ukrain i Transfer Factor Plus   |2006-10-20 00:26:35
Witajcie
Mój ojciec tez ma raka pluc z rzeżytami.
Onkolodzy
rozlozyli ręce że na ten typ raka chemia nie działa i pozostawili
nas samych. Żadnej chemi i naświetlań nie będzie.
Chwytamy się
ostatnich szans nadziei.
Zaczymany podawać Transfer Factor Plus Advance
Formuła.
Czy ktoś z was ściągał i stosował lek o nazwie Ukrain
do Polski ?
Trzymajcie się !
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Poprawiony: czwartek, 25 stycznia 2007 15:02
 
 Dziki Mietek
Proszę o komentarze i wpisywanie kodu antyspamowego.
Pozdrawiam Mitch
Kto jest Online
Naszą witrynę przegląda teraz 40 gości 
Statystyka
Użytkowników : 3
Artykułów : 286
Zakładki : 83
Odsłon : 1076490